Menu toggle
Navigation

Dzieci z Bullenhuser Damm

Dawna szkoła przy Bullenhuser Damm w Hamburgu, podobóz obozu koncentracyjnego Neuengamme, po ewakuacji w maju 1945 roku. Widoczne zniszczenia po nalocie bombowym i pożarze w nocy z 27 na 28 lipca 1943 r., obiekt już bez płotu obozowego.

Mediathek Sorted

Mediateka
  • Zdj. nr 1: Sergio De Simone - Sergio De Simone z Neapolu, ok. 1943 r., Yad Vashem Photo Collections, nr 14142831
  • Zdj. nr 2: Alexander Hornemann - Alexander Hornemann z Eindhoven, ok. 1942 r., Yad Vashem Photo Collections, nr 14262100
  • Zdj. nr 3: Eduard Hornemann - Eduard Hornemann z Eindhoven, ok. 1942 r., Yad Vashem Photo Collections, nr 14262099
  • Zdj. nr 4: Marek i Adam Jamesowie - Marek James z Radomia z ojcem Adamem, ok. 1943 r., Yad Vashem Photo Collections, nr 14265681
  • Zdj. nr 5: Walter Jungleib - Walter Jungleib z Hlohovca, ok. 1942 r.
  • Zdj. nr 6: Georges André Kohn - Georges André Kohn z Paryża, ok. 1944 r.
  • Zdj. nr 7: Jacqueline Morgenstern - Jacqueline Morgenstern z Paryża w dniu Pierwszej Komunii Świętej, 1944 r.
  • Zdj. nr 8: Ława oskarżonych, 1946 r. - Oskarżeni podczas głównego procesu przeciwko załodze obozu koncentracyjnego Neuengamme w hamburskim „Curiohaus”, 1946 r.
  • Zdj. nr 9: Wejście do rozarium - Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg, czerwiec 2022 r.
  • Zdj. nr 10: Pomnik zamordowanych rosyjskich więźniów, 1985 r. - Rzeźbiarz: Anatoli Mossitschuk. Przy wejściu do rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 11: Rozarium - Rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg. Widok na płot z tablicami upamiętniającymi zamordowane tu osoby – dzieci, lekarzy i pielęgniarzy
  • Zdj. nr 12: Tablica pamiątkowa - Tablica pamięci oraz płot z umieszczonymi na nim tablicami z granitu upamiętniającymi zamordowane dzieci, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 13: Tablica dla Surcis Goldinger (Sara Goldfinger?) - Tablica poświęcona pamięci Surcis Goldinger z Ostrowca Świętokrzyskiego, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 14: Tablica dla Lei Klygerman - Tablica poświęcona pamięci Lei Klygerman z Ostrowca Świętokrzyskiego, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 15: Tablica dla H. Wassermann - Tablica poświęcona pamięci dziewczynki H. Wassermann z Polski, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 16: Tablica dla Marka Jamesa - Tablica poświęcona pamięci Marka Jamesa z Radomia, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 17: Tablica dla Romana i Eleonory Witońskich - Tablica poświęcona pamięci Eleonory i Romana Witońskich z Radomia, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 18: Tablica dla R. Zellera - Tablica poświęcona pamięci chłopca R. Zellera z Polski, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 19: Tablica dla Eduarda i Alexandra Hornemannów - Tablica poświęcona pamięci Eduarda i Alexandra Hornemannów z Eindhoven, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 20: Tablica dla Riwki Herszberg - Tablica poświęcona pamięci Riwki Herszberg ze Zduńskiej Woli, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 21: Tablica dla Georges’a André Kohna - Tablica poświęcona pamięci Georges’a André Kohna z Paryża, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 22: Tablica dla Jacqueline Morgenstern - Tablica poświęcona pamięci Jacqueline Morgenstern z Paryża, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 23: Tablica dla Ruchli Zylberberg - Tablica poświęcona pamięci Ruchli Zylberberg z Zawichostu, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 24: Tablica dla Eduarda Reichenbauma - Tablica poświęcona pamięci Eduarda Reichenbauma z Katowic, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 25: Tablica dla Manii Altman - Tablica poświęcona pamięci Manii Altman z Radomia, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 26: Tablica dla Sergia De Simone - Tablica poświęcona pamięci Sergia De Simone z Neapolu, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 27: Tablica dla Lelki Birnbaum - Tablica poświęcona pamięci Lelki Birnbaum z Polski, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 28: Tablica dla Waltera Jungleiba - Tablica poświęcona pamięci Waltera Jungleiba z Hlohovca, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 29: Tablica dla Blumy Mekler - Tablica poświęcona pamięci Blumy Mekler z Sandomierza, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 30: Tablica dla Marka Steinbauma - Tablica poświęcona pamięci Marka Steinbauma z Radomia, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 31: Tablica dla lekarza Gabriela Florence’a - Tablica poświęcona pamięci profesora Gabriela Florence’a z Lyonu, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 32: Tablica dla lekarza René Quenouille’a - Tablica poświęcona pamięci lekarza René Quenouille’a z Villeneuve-Saint-Georges, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 33: Tablica dla pielęgniarza Dirka Deutekoma - Tablica poświęcona pamięci pielęgniarza Dirka Deutekoma z Amsterdamu, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 34: Tablica dla pielęgniarza Antona Hölzela - Tablica poświęcona pamięci pielęgniarza Antona Hölzela z Deventer, rozarium w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm
  • Zdj. nr 35: Obraz Jürgena Wallera, 1987 - Jürgen Waller, 21. April 1945, 5 Uhr morgens („21 kwietnia 1945 roku, godzina 5 rano”), 1987. Technika mieszana, olej i kolaż na płótnie, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 36: Stela Leonida Mogilevskiego, 2000 - Leonid Mogilevski, Stela pamięci dzieci z Bullenhuser Damm, 2000, Roman-Zeller-Platz, Hamburg
  • Zdj. nr 37: Dawna szkoła im. Janusza Korczaka, Hamburg - Dawna szkoła im. Janusza Korczaka przy Bullenhuser Damm 92, Hamburg-Rothenburgsort
  • Zdj. nr 38: Tablice upamiętniające dawną szkołę - Tablice upamiętniające dawną szkołę im. Janusza Korczaka przy Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 39: Tablica upamiętniająca dawną szkołę - Tablica Wolnego i Hanzeatyckiego Miasta Hamburg upamiętniająca dawną szkołę im. Janusza Korczaka przy Bullenhuser Damm 92, Hamburg-Rothenburgsort
  • Zdj. nr 40: Pierwsza sala wystawowa - Pierwsza sala wystawowa z symbolicznymi walizkami zawierającym biografie dzieci, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 41: Pierwsza sala wystawowa - Pierwsza sala wystawowa z symbolicznymi walizkami zawierającym biografie dzieci, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 42: Walizka dla Riwki Herszberg - Symboliczna walizka zawierająca biografię Riwki Herszberg ze Zduńskiej Woli, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 43: Walizka dla Ruchli Zylberberg - Symboliczna walizka zawierająca biografię Ruchli Zylberberg z Zawichostu, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 44: Walizka dla Manii Altman - Symboliczna walizka zawierająca biografię Manii Altman z Radomia, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 45: Walizka dla Eleonory Witońskiej - Symboliczna walizka zawierająca biografię Eleonory Witońskiej z Radomia, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 46: Walizka dla Romana Witońskiego - Symboliczna walizka zawierająca biografię Romana Witońskiego z Radomia, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 47: Walizka dla profesora Gabriela Florence’a - Walizka zawierająca informacje o lekarzu profesorze Gabrielu Florensie z Lyonu, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 48: Druga sala wystawowa - Druga sala wystawowa z materiałami uzupełniającymi życiorysy dzieci oraz prezentująca wszelkie znane aspekty zbrodni, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 49: Miejsce zbrodni - Pomieszczenie, w którym dokonano zbrodni, z przylegającą komórką, w której leżały zwłoki dzieci, Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
  • Zdj. nr 50: Sala Pamięci poświęcona ofiarom zbrodni  - Inskrypcja z 1979 r., Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm, Hamburg
Die ehemalige Schule Bullenhuser Damm in Hamburg, Außenlager des Konzentrationslagers Neuengamme, nach der Räumung im Mai 1945.
Dawna szkoła przy Bullenhuser Damm w Hamburgu, podobóz obozu koncentracyjnego Neuengamme, po ewakuacji w maju 1945 roku. Widoczne zniszczenia po nalocie bombowym i pożarze w nocy z 27 na 28 lipca 1943 r., obiekt już bez płotu obozowego.

„Wszystkie dzieci mówiły łamanym niemieckim z polskim akcentem. Po chwili wszedł Frahm i kazał się dzieciom rozebrać. Widziałem, że dzieci zawahały się nieco, więc powiedziałem im, że muszą się rozebrać, bo trzeba je jeszcze zaszczepić przeciwko tyfusowi. Wyszedłem z Frahmem za drzwi, aby dzieci nic nie słyszały, i zapytałem cicho, co ma się z nimi teraz stać? Frahm był także bardzo blady i powiedział, że mam dzieci powiesić.”[1]

Są to słowa wypowiedziane 24 kwietnia1946 roku w trakcie procesu w hamburskim Curiohaus [dom im. Johanna Karla Daniela Curia – przyp. tłum.] – stąd zwanym „procesem Curiohaus” (Curiohaus-Prozess) – przez SS-Hauptsturmführera i lekarza obozowego, dr. Alfreda Trzebinskiego, który w ostatnich dniach wojny wraz z pozostałymi sprawcami uczestniczył w zamordowaniu dzieci i który bardzo dobrze znał polski akcent swoich ofiar. Jakby nie było, urodził się w 1902 roku w miejscowości Jutroschin, w pruskiej Prowincji Poznańskiej (dziś Jutrosin, woj. wielkopolskie), która zgodnie z postanowieniami traktatu wersalskiego w 1919/1920 roku przypadła Polsce. Poza tym jego ojciec był Polakiem. Ale nie wszystkie dzieci powieszone w dawnej szkole przy Bullenhuser Damm w hamburskiej dzielnicy Rothenburgsort pochodziły z Polski – jedno pochodziło z Włoch, dwoje z Holandii, jedno ze Słowacji, dwoje z Francji i czternaścioro z Polski. Jesienią 1944 roku, w obozie koncentracyjnym Auschwitz, wszystkie dzieci zostały oddzielone od rodziców i wybrane do eksperymentów „medycznych”, po czym deportowane do obozu koncentracyjnego Neuengamme w Hamburgu. 

 

Drogi dzieci do obozu koncentracyjnego Auschwitz
 

Mania Altman urodziła się 7 kwietnia 1938 roku w polskim Radomiu jako córka szewca Szira Altmana i jego żony Poli. Wiosną 1941 roku wraz z rodziną trafiła do utworzonego przez niemieckiego okupanta getta w Radomiu. Jej rodzice, a także ciocie i wujkowie, którzy ze swoimi rodzinami mieszkali również w getcie, musieli pracować w różnych obozach. Latem 1944 roku Mania wraz z rodzicami została – przez obóz pracy przymusowej w Pionkach koło Radomia, do którego przynależały fabryki prochu i amunicji – deportowana do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Ojciec Manii trafił do obozu koncentracyjnego Mauthausen, gdzie w ostatnich tygodniach wojny został zamordowany. W sierpniu 1944 roku w Auschwitz Manię oddzielono od matki. Dziewczynka miała wtedy sześć lat. W październiku Pola Altman została deportowana do podobozu obozu koncentracyjnego Groß-Rosen, skąd została uwolniona w 1945 roku; w 1951 roku wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Matka Manii do swojej śmierci w 1971 roku nie poznała losów córki.

Lelka Birnbaum, która przyszła na świat w Polsce około 1933 roku, pojawia się tylko na liście z nazwiskami, płcią i wiekiem dzieci więzionych w obozie koncentracyjnym Neuengamme opublikowanej w książce „Rapport fra Neuengamme” wydanej przez duńskiego lekarza i więźnia obozu Neuengamme dr. Henry’ego Meyera oraz szwedzkiego lekarza Gerharda Rundberga. Jej pełne imię i nazwisko widnieje poza tym na okładce zdjęcia rentgenowskiego oraz w opisie zdjęcia dokumentującego przeprowadzone na niej eksperymenty. Do Auschwitz Lelka Birnbaum trafiła mając prawdopodobnie jedenaście lat.

Sergio De Simone (zdj. nr 1 . ) urodził się 29 listopada 1937 roku w Neapolu. Jego matka Gisella, z domu Perlow, była Żydówką pochodzącą z Fiume (Rijeki). Jego ojciec, Edoardo De Simone, oficer marynarki wojennej, był katolikiem. Latem 1943 roku, z powodu alianckich nalotów na Neapol, rodzina Sergia przeniosła się do Fiume. Tam, w marcu 1944 roku aresztowano chłopca, jego matkę i siedmioro członków rodziny, w tym także jego kuzynki – Alessandrę i Tatianę, i przewieziono do przejściowego obozu koncentracyjnego Risiera di San Sabba koło Triestu, po czym 4 kwietnia 1944 roku deportowano ich do obozu koncentra­cyjnego Auschwitz. Sergio miał wtedy sześć lat. Jego ojca wywieziono na roboty przymu­sowe do Dortmundu. Matka chłopca została wyzwolona z obozu koncentracyjnego Ravens­brück; obie kuzynki też przeżyły wojnę. Rodzice Sergia spotkali się ponownie we Włoszech. Jego matka, która zmarła w 1984 roku, nigdy nie straciła nadziei, że jej syn żyje.

 

[1] Wypowiedź dr. Alfreda Trzebinskiego podczas procesu Curiohaus, 24.04.1946 r., cytat za: Curiohaus-Prozess, verhandelt vor dem britischen Militärgericht in der Zeit vom 18. März bis zum 3. Mai 1946 gegen die Hauptverantwortlichen des KZ Neuengamme, wyd. Freundeskreis e.V., Hamburg 1969, tom III, s. 346–351. Cytat za: dossier „Täter vor Gericht. Die Curio-Haus-Prozesse”, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/01_gruen_aussagen_01.04.11_klein.pdf

Surcis Goldinger (Sara Goldfinger?) urodziła się w Polsce w 1934 lub 1935 roku; jej nazwisko, wiek, płeć i Polska jako miejsce jej pochodzenia figurują na liście opublikowanej przez Henry’ego Meyera w „Rapport fra Neuengamme”. Nazwisko dziewczynki znajduje się także na liście transportu osób z nazistowskiego obozu pracy przymusowej w Ostrowcu Świętokrzyskim do Auschwitz 3 sierpnia 1944 roku. Surcis miała wtedy około dziesięciu lat.

Riwka Herszberg urodziła się 7 czerwca 1938 roku w Zduńskiej Woli w województwie łódzkim jako córka dyrektora niewielkiej fabryki włókienniczej Moszego Herszberga i jego żony Manii. Latem 1944 roku jej rodzina została deportowana przez nazistowski obóz przejściowy w Piotrkowie do obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie Riwka i jej matka zostały osadzone w tamtejszym obozie dla kobiet. W styczniu 1945 roku jej ojciec został przewieziony do obozu koncentracyjnego Buchenwald i trzy miesiące później tam zamordowany. Pięć dni po przeniesieniu matki do podobozu w Lippstadt 23 listopada 1944 roku, jej córka została przetransportowana do obozu koncentracyjnego Neuengamme. Miała wtedy sześć lat. Mania Herszberg przeżyła wojnę i później wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. 

Alexander i Eduard Hornemann (zdj. nr 2 . , 3 . ) pochodzili z Eindhoven w Holandii. Eduard urodził się 1 stycznia 1933 roku, Alexander – 31 maja 1936 roku. Ich ojciec Carl Philip Hornemann pracował w fabryce Philipsa produkującej produkty elektroniczne i odbiorniki radiowe. Matka Elisabeth wraz z synami od 1941 roku ukrywała się w różnych gospodarstwach rolnych. Kiedy w 1943 roku około stu żydowskich pracowników Philipsa deportowano do niemieckiego obozu koncentracyjnego Hertogenbosch w pobliżu miejscowości Vught, Elisabeth podążyła z dziećmi za mężem. 3 czerwca 1944 roku rodzina Hornemannów została deportowana do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Eduard miał wtedy jedenaście lat, a Alexander osiem. We wrześniu matka chłopców zmarła na tyfus, wtedy Eduard i Alexander zostali przeniesieni do baraku dziecięcego, następnie 28 listopada 1944 roku przewiezieni do Neuengamme. Ich ojciec trafił później do obozu koncentracyjnego Dachau i zmarł 21 lutego 1945 roku podczas transportu do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. 

Marek James (zdj. nr 4 . ) z Radomia urodził się 17 marca lub 17 kwietnia 1939 roku. Od chwili, kiedy okupant niemiecki w marcu 1941 roku utworzył getto, jego rodzice Adam i Zela musieli z synem tam mieszkać. W 1943 roku, podobnie jak rodzina Manii Altman, trafili do obozu pracy przymusowej w Pionkach. Stamtąd latem 1944 roku zostali deportowani do obozuj koncentracyjnego Auschwitz, gdzie Marek został oddzielony od matki. Miał wtedy pięć i pół roku. Matka Marka przeżyła koniec wojny w kobiecym podobozie obozu koncentracyjnego Groß-Rosen, który mieścił się w St. Georgenthal (dziś Jiřetín pod Jedlovou w Czechach), ojciec był w podobozach obozu koncentracyjnego Sachsenhausen w Glöwen i Rathenow. Po wojnie rodzice zamieszkali na południu Niemiec. Tam też doczekali się kolejnego syna, zanim w 1949 roku wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych.

Walter Jacob Jungleib (zdj. nr 5 . ) urodził się 12 sierpnia 1932 roku w słowackiej miejscowości Hlohovec jako syn złotnika i zegarmistrza Arnolda Jungleiba i jego żony Malviny, z domu Frieder, którzy wtedy mieli już dwuletnią córkę Gretę. Rodzice chłopca prowadzili sklep jubilerski. Od 1942 roku, w związku z prześladowaniami Żydów, rodzina Waltera musiała się kilkakrotnie przeprowadzać. W październiku 1944 roku trafiła do obozu przejściowego Sereď w zachodniej części Słowacji. Stamtąd została deportowana do Auschwitz i tam rozdzielona. Walter miał wtedy dwanaście lat. Ojciec Waltera zmarł później w obozie koncentracyjnym Mauthausen. Matka została 23 listopada 1944 roku – podobnie jak mama Riwki Herszberg – przeniesiona do podobozu w Lippstadt, i tu ślad po niej się urwał. Grete przeżyła Holokaust i mieszka teraz w Izraelu, niedaleko Tel Awiwu. 

Lea Klygerman (Kligerman) urodziła się 28 kwietnia 1937 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim. Z tamtejszego nazistowskiego obozu pracy przymusowej wraz z siostrą Rifką i matką Esterą, z domu Herczyk, została deportowana do Auschwitz – w tym samym dniu, co Surcis Goldinger, czyli 3 sierpnia 1944 roku. Lea miała wtedy siedem lat. 28 listopada tego samego roku została przewieziona do obozu koncentracyjnego Neuengamme. Los Rifki jest zupełnie nieznany. Ojciec Lei, Berek Klygerman, został deportowany do Auschwitz z nazistowskiego obozu pracy przymusowej w Bliżynie, podobozu obozu koncentracyjnego Majdanek położonego czterdzieści kilometrów na południowy-zachód od Radomia; z kolei w październiku 1944 roku trafił do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen i później do obozu Buchenwald, gdzie zmarł w lutym 1945 roku. Estera Klygerman przeżyła i wróciła do kraju. W latach 70. wyemigrowała do Izraela i wyszła ponownie za mąż.

Georges André Kohn (zdj. nr 6 . ) urodził się 23 kwietnia 1932 roku w Paryżu, w rodzinie spokrewnionej z Rothschildami, rodziną brytyjskich bankowców. Jego matka Suzanne (1895–1945), z domu Nêtre, była córką fabrykanta wyrobów tytoniowych, poprzez kuzyna 1. stopnia skoligaconą z rodziną Rothschildów. Jego ojciec, Armand Edouard Kohn (1894–1962), potomek najstarszej i najbardziej znanej żydowskiej rodziny we Francji, był bankowcem i od 1940 roku pełnił funkcję sekretarza generalnego Hôpital Fondation Adolphe de Rothschild oraz prezesa Hôpital Rothschild – pierwszego żydowskiego szpitala w Paryżu,[2] w którym podczas okupacji niemieckiej umieszczano chorych z obozu przejściowego w Drancy przed ich transportem do obozów zagłady. Georges miał troje rodzeństwa: Antoinette, Rose Marie i Philippe’a, deportowanych w wieku 22, 18 i 21 lat. Rodzina mieszkała razem z pochodzącą z Frankfurtu nad Menem 72-letnią babką Marie Jeanne, z domu Weisweiler. W 1942 roku matka Suzanne wraz z dziećmi przeszła na katolicyzm, by uchronić się przed prześladowaniami narodowych socjalistów. Mimo to w lipcu 1944 roku rodzina Kohnów została aresztowana razem z dotąd mniej zagrożoną grupą wybitnych Żydów, a następnie internowana w obozie przejściowym Drancy i na tydzień przed wyzwoleniem Paryża, 17 sierpnia 1944 roku, ostatnim pociągiem deportowana do Niemiec. W pociągu jechał także SS-Hauptsturmführer Alois Brunner, który razem ze swoją wojskową załogą wykorzystał grupę 51 deportowanych osób jako zakładników. Rodzeństwo Rose Marie i Philippe wraz z trzydzieściorgiem innych osób zdołało uciec z jadącego jeszcze na terytorium Francji pociągu i było ukrywane w Saint-Quentin aż do wyzwolenia Francji. Ojciec Armand został deportowany do obozu koncentracyjnego Buchenwald koło Weimaru, skąd został wyzwolony w kwietniu 1945 roku, po czym wrócił do Francji. Pozostali członkowie rodziny zostali przewiezieni do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Nieco później Suzanne Kohn i jej córka Antoinette zostały przeniesione do obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen, gdzie krótko po tym zmarły. Babka Marie Jeanne została zagazowana w Auschwitz, tuż po przybyciu do obozu. Z kolei Georges André, jak później wspomina francuski współwięzień, trafił natychmiast do obozu pracy (Arbeitslager D), gdzie został zatrudniony jako pracownik komanda transportowego (Rollwagenkommando). Kontakt z matką, aż do jej przeniesienia, chłopiec utrzymywał, pisząc listy w ramach ich tajnej korespondencji. Miał wtedy dwanaście lat.

Bluma (Blumel) Mekler urodziła się w 1934 roku w Sandomierzu. Jej rodzice – Sara, z domu Taitelbaum, urodzona w 1903 roku w Koćmierzowie (powiat sandomierski), oraz Herszel (także Hershel) Mekler, urodzony w 1889 roku w Sandomierzu, prowadzili handel artykułami rolno-spożywczymi. Ojciec dziewczynki był także nauczycielem religii w chederze – szkole podstawowej dla chłopców, uczących się religii i kultury żydowskiej. Blumel miała dwie siostry – Gitę i Szifrę (także Shifra), oraz dwóch braci – Berla i Altera. W czerwcu 1942 roku, po utworzeniu przez niemieckiego okupanta getta w Sandomierzu, jej rodzina musiała w nim zamieszkać. Niedługo po tym została rozdzielona w trakcie brutalnej likwidacji getta[3]– najpierw 29 października1942 roku i ostatecznie 4 stycznia 1943 roku. Podczas jednej z obław, w październiku 1942 roku, siostra Szifra na żądanie matki uciekła z domu, udając się do polskich sąsiadów, którzy ukrywali ją u siebie do końca wojny; po wojnie przebywała w żydowskim sierocińcu w Lublinie, za którego pośrednictwem w 1947 roku trafiła do kibucu w Izraelu.[4] Brat Alter, rocznik 1929, trafił najpierw do obozu koncentracyjnego Majdanek, stamtąd dostał się do obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie udało mu się przeżyć. Alter i Szifra odnaleźli się ponownie w Izraelu. O tym, jak Bluma Mekler trafiła do Auschwitz i co stało się z jej rodzicami i resztą rodzeństwa, nic nie wiadomo. 28 listopada 1944 roku dziewczynka została deportowana do obozu koncentracyjnego Neuengamme. Miała wtedy dziesięć albo jedenaście lat. 

Jacqueline Morgenstern (zdj. nr 7 . ) urodziła się 26 maja 1932 roku w Paryżu. Jej matka Suzanne pracowała jako sekretarka, ojciec Charles wspólnie z bratem Leopoldem był właścicielem salonu fryzjerskiego. Po zajęciu Paryża przez niemiecki Wehrmacht bracia Morgenstern zostali zmuszeni do przekazania salonu osobie nie-żydowskim pochodzeniu. W 1943 roku rodzina Morgensternów zbiegła do leżącej w nieokupowanej części Francji Marsylii. Tam została aresztowana, a następnie przewieziona do obozu przejściowego w Drancy koło Paryża. 20 maja 1944 roku deportowano ją do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Matka dziewczynki została tam zamordowana. Z kolei 28 listopada 1944 roku Jacqueline została razem z innymi dziećmi przewieziona do obozu koncentracyjnego Neuengamme. Miała wtedy dwanaście lat. Jej ojciec w ramach likwidacji obozu Auschwitz został przewieziony ostatnim transportem do obozu koncentracyjnego Dachau, gdzie zmarł po jego wyzwoleniu w maju 1945 roku.

 

[2] J. Josephs, Swastika over Paris, London 1990, s. 43.

[3] Por. Getto w Sandomierzu, na portalu „Polin. Wirtualny Sztetl”, https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/s/697-sandomierz/116-miejsca-martyrologii/50395-getto-w-sandomierzu; patrz także zakładka „Bibliografia”.

[4] G. Schwarberg, Renn, Shifra, renn!, [w:] „Ossietzky. Zweiwochenschrift für Politik, Kultur und Wissenschaft”, Berlin, nr 8, 2005, źródło online: https://www.sopos.org/aufsaetze/429a0f70ad33e/1.phtml.html

Eduard Reichenbaum urodził się 15 listopada 1934 roku w Katowicach, jako syn Sabiny i Ernsta Reichenbaumów, którzy mieli już dwuletniego syna Jerzego. Ojciec był księgowym w jednym z niemieckich wydawnictw. Krótko przed wybuchem wojny rodzina Eduarda przeniosła się do Piotrkowa, gdzie mieszkali jego dziadkowie. W 1943 roku Niemcy internowali ją w położonym na południowy-zachód od Radomia obozie pracy przymusowej w Bliżynie, w którym Eduard i Jerzy musieli pracować przy produkcji pończoch na potrzeby niemieckiego Wehrmachtu. We wrześniu 1944 roku rodzinę Reichenbaumów deportowano do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Jerzy i jego ojciec trafili do obozu dla mężczyzn, w którym Ernst Reichenbaum zmarł w listopadzie 1944 roku. Eduard i jego matka zostali umieszczeni najpierw w obozie dla kobiet, pozostając tam do listopada 1944 roku, czyli do czasu, w którym Sabina Reichenbaum – podobnie jak mamy Riwki Herszberg i Waltera Jungleiba – została przewieziona do podobozu w Lippstadt. Eduarda przeniesiono do baraku dziecięcego, po czym 28 listopada 1944 roku przetransportowano do obozu koncentracyjnego Neuengamme. Dwa tygodnie wcześniej chłopiec skończył dziesięć lat. Jerzy został w ramach likwidacji obozu Auschwitz najpierw wywieziony do Sachsenhausen, następnie do Mauthausen. Chłopiec przeżył wojnę i po wyzwoleniu w 1945 roku wyemigrował do Izraela. W 1947 roku dołączyła do niego matka. W Izraelu nazywał się Ytzhak, tam się ożenił – i zmarł w 2020 roku w Hajfie.

Marek Steinbaum (także Szteinbaum lub Sztajnbaum) urodził się jako syn Manii, z domu Tauber, i Rachmiela Steinbauma 26 maja 1937 roku w Radomiu. Jego rodzina posiadała tamże niewielką fabrykę skór. Z getta w Radomiu, utworzonego przez niemieckiego okupanta w marcu 1941 roku, rodzina Steinbaumów trafiła do obozu pracy przymusowej w Pionkach i prawdopodobnie na początku października 1944 roku została deportowana do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Ojca Marka wywieziono do obozów koncentracyjnych Buchenwald, Groß-Rosen i ostatecznie do podobozu obozu koncentracyjnego Natzweiler-Struthof mieszczącego się w okolicach Stuttgartu, gdzie doczekał końca wojny. W listopadzie 1944 roku matka trafiła do kobiecego podobozu obozu koncentracyjnego Groß-Rosen, który mieścił się w St. Georgenthal (dziś Jiřetín pod Jedlovou w Czechach), gdzie więzione były także mamy Marka Jamesa oraz Eleonory i Romana Witońskich. Matka Marka również przeżyła wojnę. 28 listopada 1944 roku siedmioletniego wówczas Marka przewieziono do obozu koncentracyjnego Neuengamme. Po wojnie Rachmiel i Mania Steinbaumowie mieszkali w Memmingen, tam też w 1947 roku przyszła na świat ich córka. W 1949 roku rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych.

H. Wassermann to ośmioletnia dziewczynka z Polski, która urodziła się przypuszczalnie w 1937 roku. Jej nazwisko, wiek, płeć i pochodzenie znane są tylko z listy, którą dr Henry Meyer opublikował w książce „Rapport fra Neuengamme” wydanej w 1945 roku w Kopenhadze. Poza tym inicjały H.W. widnieją także na kartce z notatnika lekarza obozowego, Kurta Heißmeyera, który przeprowadzał eksperymenty na dzieciach w Neuengamme. 

Eleonora i Roman Witońscy pochodzili z Radomia. Roman urodził się 8 czerwca 1938 roku, Eleonora 16 września 1939 roku. Razem z matką Ruczą i ojcem Sewerynem Witońskim – z zawodu pediatrą, musieli zamieszkać w radomskim getcie utworzonym przez niemieckiego okupanta wiosną 1941 roku. Około 21 marca 1943 roku, w Radomiu i w okolicznych miejscowościach, niemiecka policja ochronna (Schutzpolizei) przeprowadziła tzw. „akcję purimową”, mordując w przybliżeniu 150 żydowskich kobiet i mężczyzn. W ramach tej akcji ponad 100 osób z radomskiego getta, które wcześniej zgłosiły Radzie Żydowskiej (Judenrat) chęć wyjazdu za granicę, między innymi także rodzina Witońskich, zostało przewiezionych na kirkut w Szydłowcu, który mieścił się dwadzieścia kilometrów na południowy-zachód od Radomia. Po drodze do transportu dołączyły dwie ciężarówki z ochotnikami, którzy po przybyciu na cmentarz rozpoczęli rozstrzeliwać przyjezdnych.[5] Zamordowany został wtedy także Seweryn Witoński. Jego żona i dzieci, którzy ukryli się za jedną z macew, zostali odkryci, gdy z nieznanych przyczyn strzały ucichły, po czym wraz z innymi pozostałymi przy życiu zostali z powrotem przewiezieni do getta. Pod koniec lipca 1944 roku Rucza Witońska została deportowana z obozu pracy przymusowej w Pionkach do obozu koncentracyjnego Auschwitz, który przeżyła. Po wojnie wyemigrowała do Francji, wyszła za mąż i urodziła kolejnego syna. Pod nowym nazwiskiem Rose Grumelin przez trzydzieści lat szukała swoich dzieci, dowiadując się ostatecznie w 1981 roku, jaki los spotkał je w Hamburgu. Ostatni raz widziała je w listopadzie 1944 roku, kiedy w obozie koncentracyjnym Auschwitz ich troje rozdzielono na obóz kobiecy i barak dziecięcy. Krótko po tym Roman i Eleonora zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego Neuengamme; mieli wtedy sześć i pięć lat. Rose Grumelin zmarła w wieku 99 lat w 2012 roku w Paryżu.[6]

 

[5] W. Curilla, Der Judenmord in Polen und die deutsche Ordnungspolizei 1939-1945, Paderborn 2011, s. 483. Por. także: Szydłowiec, na portalu „Cmentarze żydowskie w Polsce”, https://bloodandfrogs.com/wp-content/uploads/encyclopedia/poland/kirkuty/szydlowiec.htm

R. Zeller to dwunastoletni chłopiec z Polski, który urodził się przypuszczalnie w 1933 roku. Jego nazwisko, wiek, płeć i pochodzenie widnieją na liście, którą Henry Meyer opublikował w książce „Rapport fra Neuengamme” wydanej w 1945 roku w Kopenhadze. Poza tym jego inicjały R.Z. widnieją na karcie z notatką sporządzoną przez lekarza obozowego Kurta Heißmeyera oraz na jednym ze zdjęć dokumentujących eksperymenty, które ów lekarz przeprowadzał na dzieciach w obozie Neuengamme.

Ruchla Zylberberg urodziła się 6 maja 1936 roku w Zawichoście, miasteczku na północ od Sandomierza; była córką szewca Nisona Zylberberga i jego żony Fajgi, z domu Rosenblum. Dwa lata później przyszła na świat jej siostra Estera. Po zajęciu Polski przez niemiecki Wehrmacht w 1939 roku ojciec dziewczynki wraz z bratem i szwagierką uciekł do Rosji. Swoją rodzinę Nison Zylberberg zamierzał później sprowadzić do siebie, jednak inwazja Niemiec na Związek Radziecki w 1941 roku udaremniła jego zamiary. W 1942 matka Fajga wraz z obiema córkami została deportowana do obozu koncentracyjnego Auschwitz – Fajga i Estera zostały zamordowane. 28 listopada 1944 roku ośmioletnia wtedy Ruchla została przewieziona do obozu koncentracyjnego Neuengamme. Jej ojciec wrócił do Polski w 1946 roku, a w 1951 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. W 1979 roku mieszkający w Hamburgu brat ojca, Henryk, jako pierwszy rozpoznał Ruchlę na fotografii opublikowanej w artykule prasowym poświęconym dzieciom z Bullenhuser Damm. Nison Zylberberg potwierdził tożsamość córki. Zmarł w 2002 roku. 

 

Eksperymenty na więźniach i dzieciach w obozie koncentracyjnym Neuengamme
 

Wiosną 1944 roku w kasynie kompleksu sanatoryjnego Heilanstalten Hohenlychen – istniejącego w latach 1902–1945 w Lychen, w powiecie Uckermark, w północnej części Brandenburgii – doszło do nieformalnego spotkania czołowych lekarzy III Rzeszy i medyków SS. Kompleks Hohenlychen to w tym czasie nie tylko kliniki tradycyjnie specjalizujące się w leczeniu chorób płuc, a w ostatnich latach zajmujące się także leczeniem kontuzji sportowych i urazów podczas pracy, lecz przede wszystkim modne miejsce wypoczynkowe dla nazistowskich prominentów jak Hitler i jego ministrowie, przywódcy SS, generałowie i oficerowie Waffen-SS, Reichsleiterzy, wysoko postawieni działacze sportowi (Reichssportführer), sekretarze stanu i oficerowie sił zbrojnych. Bywały tu także międzynarodowe delegacje. W przytoczonym spotkaniu wzięli udział między innymi dr Leonardo Conti – Naczelny Lekarz III Rzeszy (Reichsärzteführer), dr Ernst-Robert Grawitz – szef służby zdrowia SS i Policji (Reichsarzt SS und Polizei) oraz ordynator Hohenlychen prof. dr Karl Gebhardt wraz ze swoim asystentem, dr. Kurtem Heißmeyerem, któremu umożliwiono wygłoszenie krótkiego wykładu.

Heißmeyer, który urodził się w 1905 roku w Lamspringe, uzyskał tytuł doktora we Freiburgu i od 1938 roku pracował w Hohenlychen. Jego wujek, August Heißmeyer, był generałem Waffen-SS. Kurt Heißmeyer przyjaźnił się też z innym generałem Waffen-SS – Oswaldem Pohlem, który w Głównym Urzędzie Gospodarczo-Administracyjnym SS (SS-Wirtschafts- und Verwaltungshauptamt) był odpowiedzialny za obozy koncentracyjne. Chcąc zostać profesorem, Heißmeyer musiał opracować rozprawę habilitacyjną. Przedmiotem jego badań miała być kwestia zwalczania gruźlicy. W trakcie wykładu przedstawił propozycję przeprowadzenia serii eksperymentów na ludziach, polegających na sztucznym zaszczepianiu osobom chorym na gruźlicę dodatkowego ogniska gruźlicy poprzez wcieranie martwych prątków gruźlicy w ponacinaną skórę, niejako w miejsce szczepienia. Powyższa procedura miała poprawić odporność płuc i przyspieszyć proces leczenia. Była to teza austriackiego lekarza Hansa Kutschera-Aichbergena, którą już znacznie wcześniej uznano za nieprawidłową. Conti, Grawitz i Gebhardt uznali, że proponowane eksperymenty Heißmeyer powinien prowadzić na więźniach obozu koncentracyjnego Ravensbrück, w którym Gebhardt już od lipca 1942 roku przeprowadzał własne eksperymenty – głównie na kobietach. Warunkiem było uzyskanie zgody ministra spraw wewnętrznych Heinricha Himmlera, który zastrzegał sobie prawo do wydawania wszystkich pozwoleń na przeprowadzanie eksperymentów na ludziach. Zgoda Himmlera została przekazana ostatecznie przez Oswalda Pohla. Ten z kolei zażądał, aby nie przeprowadzać eksperymentów na więźniach w obozie Ravensbrück, gdyż zagranica dowiedziała się już o prowadzonych tam doświadczeniach Gebhardta. Pohl i Heißmeyer ustalili zatem pomiędzy sobą, iż obóz koncentracyjny Neuengamme w Hamburgu będzie dla tych eksperymentów nieco bardziej „dyskretnym” miejscem.[7]

 

[7] G. Schwarberg, Der SS-Arzt und die Kinder vom Bullenhuser Damm, Göttingen 1997, s. 9–14. Por. także: S. Sterkowicz, Pseudomedyczne eksperymenty w obozie w Neuengamme, [w:] „Przegląd Lekarski. Organ krakowskiego oddziału polskiego towarzystwa lekarskiego”, tom XXXIV, nr 1, 1977, s. 130–137; patrz także Źródła online (2021).

W końcu kwietnia 1944 roku Heißmeyer po raz pierwszy przybył do obozu Neuengamme. Towarzyszył mu dr Enno Lolling, który w Głównym Urzędzie Gospodarczo-Administracyjnym SS piastował stanowisko kierownika Urzędu – Sprawy Sanitarne i Obozowa Higiena (Amt für Sanitätswesen und Lagerhygiene), a wcześniej był lekarzem w obozach koncentracyjnych Dachau i Sachsenhausen. W Neuengamme Heißmeyer zastał barak, który powstał za sprawą komendanta obozu Maxa Pauly’ego i miał służyć mu jako miejsce do prowadzenia eksperymentów. Okna baraku były pomalowane białą farbą. Budynek był ogrodzony płotem z desek, aby nie można było zajrzeć do wewnątrz. Podczas tej wizyty Heißmeyer poznał również dr. Alfreda Trzebinskiego, naczelnego lekarza garnizonu (Standortarzt) mającego sprawować kontrolę nad eksperymentami. 

Pierwsze eksperymenty, głównie na polskich i radzieckich więźniach, przeprowadzono w czerwcu 1944 roku. Osoby poddawane doświadczeniom reprezentowały trzy grupy chorych: pierwsza to chorzy z obustronną gruźlicą płucną, druga – osoby z zakażeniem tylko jednego płata płuc, zaś w trzeciej grupie były osoby z zakażeniem gruźliczym innych narządów. W dalszej kolejności eksperymenty wykonywano także na zdrowych więźniach, których zakażano gruźlicą „w celu kontroli”. Heißmeyer w swoich badaniach wykorzystywał wysoce zakaźne, żywe prątki gruźlicze pochodzące z jednego z instytutów bakteriologicznych w Berlinie, w którym jednak nikt nic nie wiedział o eksperymentach prowadzonych na ludziach. W baraku obozowym w Neuengamme już samo sporządzanie zawiesiny do wstrzykiwania odbywało się w warunkach nieprofesjonalnych, a tym samym stanowiących zagrożenie dla życia. Żywe szczepy bakterii były wstrzykiwane więźniom w okolice mięśnia sercowego. Po tygodniu usuwano im węzły chłonne, następnie przesyłano je do Berlina, gdzie pobierano z nich nowe szczepy gruźlicze, które badanym wstrzykiwano co dwa tygodnie. Ponadto w nacięcia skóry wcierano im także ich własną ślinę zakażoną gruźlicą. Zdrowej grupie badanych przez gumowy wąż wprowadzano do płuc plwocinę zakażoną prątkami gruźlicy. 

Początkowo opiekę medyczną nad badanymi sprawowali dwaj polscy lekarze i więźniowie obozu: dr Tadeusz Kowalski, wcześniej więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz, oraz dr Zygmunt Szafrański. Obaj przeżyli wojnę i w 1946 roku mogli zeznawać przed sądem – Kowalski w procesie przeciwko załodze obozu Neuengamme przed brytyjskim sądem wojskowym w Hamburgu; Szafrański przed Kazimierzem Borysem, sędzią śledczym w Radomiu.[8] Po pewnym czasie Heißmeyer w miejsce Kowalskiego i Szafrańskiego wybrał dwóch francuskich lekarzy więzionych w obozie. Byli nimi prof. Gabriel Florence i dr René Quenouille, którzy 20 kwietnia 1945 roku wraz z dziećmi zostali zamordowani przez powieszenie, aby w przyszłości nie mogli składać zeznań. Nie wiadomo, ilu dorosłych więźniów musiało się poddać pseudomedycznym eksperymentom Heißmeyera. Prawdopodobnie było ich w sumie ponad stu. Do dziś zachowała się dokumentacja medyczna trzydziestu dwóch osób poddawanych doświadczeniom. Co najmniej szesnastu zdrowych badanych zostało zakażonych gruźlicą.[9] W konsekwencji pojawiały się wysoka gorączka, obrzęki węzłów chłonnych, stany zapalne i ropnie. Po zakończeniu eksperymentów część badanych została stracona, a ich zwłoki poddano sekcji – wyniki doświadczeń i badań zostały zinterpretowane przez Heißmeyera. Część zmarła kilka dni lub tygodni po eksperymentach. Ci, którzy ocaleli, ponieśli trwały uszczerbek na zdrowiu.[10]

Wypowiadający się podczas procesu przeciwko załodze obozu Neuengamme w hamburskim Curiohaus, dr Tadeusz Kowalski powiedział 22 marca1946 roku: „Po raz pierwszy [Heißmeyer] pojawił się latem 1944 roku i kazał sanitariuszowi SS [SS-Sanitätsdienstgrad (SDG)] z bloku II przyprowadzić 50 chorych […]. Spośród tych 50 wybrał 20 lub 25 osób z jednostronną gruźlicą. […] Byli to Rosjanie i Polacy. […] Dr Schrapansky [Szafrański] został zamknięty z nimi na sześć dni. Wychodzenie na zewnątrz było mu surowo zabronione. Jedzenie donosił mu sanitariusz SS. Zadaniem doktora było prowadzenie historii chorób i obserwacji klinicznych z zachowaniem czystości i porządku. […] Widziałem zdjęcia sond, które były wprowadzane przez oskrzela do płuc. Autorem tych zdjęć był prof. Heißmeyer. Quenouille, który był przy tym, powiedział, że do zdrowych płuc wstrzykiwał albo plwocinę gruźliczą albo specjalne prątki gruźlicy. […] Po kilku tygodniach Quenouille pokazał nowe zdjęcia rentgenowskie, na których widać było charakterystyczne i dosyć spore nacieki. W przypadku innych chorych stosowano także wcierki do skóry, po czym po kilku tygodniach usuwano im gruczoły. Po pewnym czasie stan tych chorych był bardzo poważny i wiem dokładnie, że do 18 kwietnia [1945] połowa z nich zmarła.”[11]

 

[8] „[Kowalski] udzielił przed sądem szczegółowej wypowiedzi na temat eksperymentów, które dr Kurt Heißmeyer przeprowadzał na więźniach”, (tablica wystawowa poświęcona świadkom głównego procesu przeciwko załodze obozu koncentracyjnego Neuengamme, [w:] http://media.offenes-archiv.de/Rathausausstellung_2017_Curio_10.pdf). W Polsce Kowalski opowiedział o eksperymentach [Heißmeyera] podczas odczytu dla członków lokalnego koła Towarzystwa Medycznego w Kowarach 27.06.1946 r.; jego streszczenie ukazało się w miesięczniku „Śląska Gazeta Lekarska”, rok 2, 1946, nr 11, s. 712, źródło online: https://sbc.org.pl/dlibra/publication/391232/edition/368708/content. – Świadectwo Zygmunta Szafrańskiego, na portalu „Zapisy terroru”, https://www.zapisyterroru.pl/dlibra/publication/2017/edition/1999/content?&navref=MWswOzFqaSAyeDE7MndpIDFrMTsxamo

[9] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 33–36 oraz S. Sterkowicz, Pseudomedyczne eksperymenty..., patrz Bibliografia (1977) oraz Źródła online (2021).

[10] Medizinische Experimente an Häftlingen: Die Tuberkuloseexperimente des SS-Arztes Dr. Kurt Heißmeyer, [w:] „Mediathek Ausstellungen Neuengamme”, http://www.neuengamme-ausstellungen.info/content/documents/thm/ha3_5_1_2_thm_2523.pdf

[11] Curiohaus-Prozess. Verhandelt..., 1969, s. 100 i nast., cytat za: Medizinische Experimente an Häftlingen... (patrz przypis nr 10).

Po wojnie Heißmeyer nie od razu został pociągnięty do odpowiedzialności i do 1963 roku mógł spokojnie pracować jako lekarz w NRD, prowadząc swój prywatny gabinet lekarski i pracując na stanowisku dyrektora prywatnego szpitala w Magdeburgu pod nazwą „Klinik des Westens”. Tam właśnie został 13 grudnia 1963 roku aresztowany. Podczas śledztwa poprzedzającego późniejszy proces, w którym wypowiadał się między innymi dr Szafrański, Heißmeyer przyznał: „Wiedziałem, że serum było trujące, ale chciałem wyjaśnić procesy immunobiologiczne u ludzi. Wiadomo mi było również, że takich eksperymentów z użyciem zaraźliwego serum nigdy nie wolno przeprowadzać na ludziach, aczkolwiek z drugiej strony wiedziałem, że prowadzenie tych badań na świnkach morskich nie miało najmniejszego sensu, gdyż zwierzęta te w naturze nie chorują na gruźlicę. Dlatego zdecydowałem się na eksperymenty w jednym z obozów koncentracyjnych, gdzie miałem do dyspozycji wystarczającą liczbę uczestników badań i nie musiałem liczyć się z kimkolwiek lub czymkolwiek. Znałem ryzyko związane z prowadzeniem moich badań oraz wiedziałem, że mogą one prowadzić do ewentualnej śmierci, ale zamierzałem [...] opublikować rozprawę naukową. […] Więźniowie obozu koncentracyjnego Neuengamme i dzieci, które na moje polecenie zostały przywiezione tam jesienią 1944 roku, byli dla mnie tylko przedmiotem eksperymentów…“[12] Kiedy jesienią 1944 roku Heißmeyer zdał sobie sprawę z tego, że jego eksperymenty mające sprawdzić możliwość leczenia dorosłych chorych na gruźlicę poprzez ponowne zakażenie nie powiodły się, a stan zdrowia uczestniczących w nich więźniów zamiast się polepszyć, pogorszył się, przerwał swoje badania, o czym wspomniał w swoich zeznaniach, dodając „i zażądałem 20 dzieci, na których, używając tego samego serum, przeprowadziłem doświadczenia mające na celu uodpornienie ich na gruźlicę oraz ewentualne ustalenie już istniejącej odporności.”[13]

O transporcie dzieci z obozu koncentracyjnego Auschwitz do obozu Neuengamme z 28 na 29 listopada 1944 roku opowiedziała dr Haja (Paulina) Trocki-Musnicki – urodzona w 1905 roku w Kiszyniowie (dziś stolica Republiki Mołdawii) dentystka, która studiowała w Belgii i skąd jako działaczka ruchu oporu została deportowana do Auschwitz. Stenograficzny zapis jej wypowiedzi został sporządzony w Izraelu w 1956 roku na potrzeby Instytutu Pamięci Jad Waszem przez pochodzącego z Berlina historyka Kurta-Jacoba Balla-Kaduriego. Na temat wspomnianego transportu czytamy tam: „Od września lub października 1944 roku, kiedy wojna powoli zbliżała się ku końcowi, dzieci przybywające do Auschwitz już nie były zabijane (a może tylko nie wszystkie?). Gdy przybyłam w sierpniu, wtedy z mojego transportu jeszcze wszystkie dzieci zostały unicestwione. Ale potem pozostawiano je przy życiu, tak że pod koniec roku w Auschwitz było około 300 dzieci, na jednym bloku. […] Dzieci miały się dobrze, bo wszyscy dorośli, tzn. wszyscy więźniowie, opiekowali się nimi. Pewnego dnia w południe wezwano mnie do komendanta obozu i powiedziano mi, że muszę udać się z transportem dzieci, aby im asystować. Poza mną [miały jechać] trzy pielęgniarki, w tym jedna laborantka z Węgier. Było dziesięciu chłopców i dziesięć dziewcząt, w wieku od 6 do 12 lat, byli to wszystko Żydzi, ale z różnych krajów, dwoje było z Paryża. Spytałam, dlaczego mają być deportowane. Odpowiedziano – to dzieci bez rodziców. Od dzieci dowiedziałam się, że wielu rodziców zostało transportami wywiezionych z obozów pracy.”[14]

Transport eskortowany przez SS odbył się w specjalnym wagonie doczepionym do normalnego pociągu, z Auschwitz przez Polskę i Berlin do Neuengamme, gdzie dotarł nocą 29 listopada 1944 roku o godzinie 22:00, zatrzymując się na bocznym torze prowadzącym bezpośrednio do obozu. Wyżywienie podczas jazdy było „wyśmienite” – było mleko i czekolada, przypomina sobie Trocki. Przybywszy na miejsce widziała osobę, która na widok dzieci płakała. Belgijski student medycyny, który pracował w aptece, przeraził się na myśl, że dzieci zostaną wykorzystane do przeprowadzania eksperymentów. Był też pewien francuski lekarz, który zamierzał spróbować uratować dzieci. Jednak ona ich już więcej nie widziała. Dzieci zakwaterowano w baraku doświadczalnym, w piętrowych łóżkach. Dr Trocki została po pewnym czasie przeniesiona do żeńskiego podobozu Helmstedt-Beendorf. Trzy pielęgniarki, które uczestniczyły w transporcie dzieci, w tym dwie Polki, według wypowiedzi jednej ze świadków widziano, jak ze swoim skromnym dobytkiem „szły w kierunku bunkra”.[15] Podczas procesu przeciwko załodze obozu Neuengamme inny świadek opowiedział o egzekucji czterech Polek dokonanej w bunkrze w Neuengamme[16]; na temat ich tożsamości nic nie wiadomo.

 

[12] Wypowiedź Kurta Heißmeyera w areszcie śledczym, 20.03.1964 r., Akta BStU [skrót od Bundesbeauftragte für die Unterlagen des Staatssicherheitsdienstes der ehemaligen Deutschen Demokratischen Republik (Pełnomocnik Federalny ds. Materiałów Państwowej Służby Bezpieczeństwa NRD], MfS [skrót od Ministerium für Staatssicherheit (Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego)] 8924/66, tom 152; cytat za: Medizinische Experimente an Häftlingen... (patrz przypis nr 10); por. też: dossier Der Prozess gegen Dr. Kurt Heißmeyer. Dokumente, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/03_gruen_01.04.11_klein.pdf

[13] Przesłuchanie Heißmeyera w areszcie śledczym, 11.03.1964 r., karta 108 akt sądowych; cytat za: G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 37.

[14] Protokół rozmowy przeprowadzonej 30.12.1956 r., dokument 01/166 – 117/37 – 1066, Instytut Jad Waszem, fragment w formie fotokopii, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/beige_VerfolgungDeportation_04.04.11_klein.pdf; zapis rozmowy na portalu „Getuigen. Breendonk - Mechelen - Andere kampen - Bij derden”, http://www.getuigen.be/Getuigenis/3den/Ball-Kaduri/tkst.htm

[15] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 39 i nast.

[16] Curiohaus-Prozess. Verhandelt..., 1969, tom I, s. 188; cytat za: G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 40.

W przedsionku baraku umieszczono dwóch lekarzy mających opiekować się małymi pacjentami. Byli nimi prof. Florence odpowiedzialny za pobieranie i badanie próbek krwi oraz próbek moczu dzieci a także dr Quenouille, któremu powierzono obserwacje kliniczne, mierzenie temperatury i prowadzenie kart gorączkowych oraz wykonywanie zdjęć rentgenowskich. Do pomocy przydzielono im dwóch holenderskich „pielęgniarzy”: drukarza Dirka Deutekoma, urodzonego w 1895 roku w Amsterdamie, aresztowanego w lipcu 1941 roku jako działacza ruchu oporu i niecały rok później deportowanego do obozu koncentracyjnego Buchenwald, oraz kierowcę i kelnera Antona Hölzela z Hagi, urodzonego w 1909 roku w Deventer, aresztowanego z tego samego powodu we wrześniu 1941 roku i w marcu 1942 roku osadzonego w Buchenwaldzie. Hölzel i Deutekom zostali razem z Florencem, Quenouillem i dziećmi straceni przez powieszenie w budynku przy Bullenhuser Damm 20 kwietnia 1945 roku.

U wszystkich dzieci zastosowano wcierki w nacięcia skóry z hodowli prątków gruźliczych. To spowodowało, że po dwóch, trzech dniach pojawiła się u nich gorączka. Nie wiadomo, które dzieci zaraziły się gruźlicą w wyniku wprowadzenia serum do płuc sondą. W przypadku Jacqueline Morgenstern, Lelki Birnbaum i Sergia Di Simone znalezione po pewnym czasie zdjęcia rentgenowskie, które poddano interpretacji w berlińskiej klinice Charité, wykazały zmiany naciekowe na płucach pozwalające domniemać taki zabieg. Na krótko przed Bożym Narodzeniem wszystkie dzieci były już ciężko chore. Relacje z dziećmi, które w tym czasie nawiązali zarówno profesorowie Florence i Quenouille, jak i pielęgniarze Hölzel i Deutekom, były serdeczne i przyjazne. To oni zabiegali o dobre jedzenie i to właśnie im udało się nawet u komendanta obozu i szefa obozowej kuchni wyprosić dodatkowe przydziały żywności. Więźniowie, mimo surowego zakazu, przynieśli dzieciom własnoręcznie wykonane prezenty gwiazdkowe. Dalszy ciąg tortur rozpoczął się w połowie stycznia. Heißmeyer chciał ustalić, czy w węzłach chłonnych wytworzyły się przeciwciała przeciwko gruźlicy, dlatego więzionemu w obozie czeskiemu lekarzowi, dr. Bogumilowi Doclikowi, kazał je wyciąć, po czym przekazał je do laboratorium w sanatorium Hohenlychen w celu wykonania badań histologicznych. Wówczas już wszystkie dzieci były obłożnie chore i apatyczne.[17]

Szczegóły dotyczące przeprowadzonych na dzieciach operacji przekazał w swoich zeznaniach polski sanitariusz, Franciszek Czekała, który musiał asystować przy tych zabiegach. Czekała urodził się w 1911 roku w Gulczu, powiat Filehne, w pruskiej Prowincji Poznańskiej (dziś Wieleń, województwo wielkopolskie); w kwietniu 1945 roku został ewakuowany z Neuengamme do Lubeki, a stamtąd przewieziony transportem do Neustadt in Holstein (dziś w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn), gdzie rejestrowano ocalałe po wojnie osoby z Polski.[18] Czekała, którego ostatecznie przydzielono do pobliskiego Haffkrug-Sierksdorf, zeznawał 17 grudnia 1945 roku w Hamburgu przed kapitanem Antonem Walterem Freudem – znanym, pochodzącym z Austrii oficerem śledczym Brytyjskiej Armii Reńskiej, agentem brytyjskiego wywiadu SOE i członkiem specjalnej jednostki ds. badania i ścigania zbrodni wojennych (War Crimes Investigation Team). Powiedział między innymi: 

„14 czerwca 1940 r. zostałem aresztowany przez gestapo pod zarzutem prowadzenia działalności antyniemieckiej, trafiłem do Buchenwaldu, a 16 grudnia 1940 r. do Neuengamme, gdzie pozostałem do 3 maja 1945 r. Do 1 stycznia 1942 r. pracowałem w grupie specjalnej ds. budowy kanałów nad Łabą (Kommando Kanalarbeiten an der Elbe). Po 1 stycznia 1942 r. zatrudniono mnie w charakterze sanitariusza w bloku 9, w którym przebywali chorzy na tyfus. W latach 1943–45 byłem sanitariuszem w I rewirze. – W roku 1944 przybyło do Neuengamme 20 dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Większość z nich to byli polscy Żydzi; było też dwoje Francuzów i kilku Holendrów. Umieszczono ich w izolowanym pomieszczeniu w IV rewirze. Dzieciom nie wolno było opuszczać tego pokoju, a więźniom obozu nie wolno było tam wchodzić. […] Opiekunami dzieci, też izolowani, byli dwaj Holendrzy i dwóch francuskich lekarzy, radiolog i profesor. – Sześć tygodni po przybyciu dzieci przyszedł do mnie kapo rewiru, niejaki Mai – pracowałem wtedy w I rewirze – i powiedział, że mam zająć się przygotowaniami do dziewięciu operacji węzłów limfatycznych; zabiegi miał przeprowadzić czeski lekarz dr Dozlik [sic!]; operowane miały być dzieci z IV rewiru. Na miejsce operacji wyznaczono salę opatrunkową I rewiru. Tam przygotowałem kleszczyki, pęsety, ostre haki chirurgiczne, skalpel i nowokainę. Około godz. 19:00 – kiedy wszystko już było gotowe – pielęgniarze przyprowadzili dzieci pojedynczo z IV rewiru do I rewiru. Ja byłem na sali opatrunkowej I rewiru podczas wszystkich operacji. Po obnażeniu górnej części ciała dziecka, kładziono je na stole operacyjnym. Skórę pod pachami smarowano jodem, po czym wstrzykiwano 10 cm3 2-procentowej nowokainy. Następnie lekarz wykonujący zabieg operacyjny, dr Dozlik [sic!], badał węzły chłonne pod pachami, wykonywał 5-centymetrowe nacięcie skóry i usuwał węzeł, na koniec zszywając ranę jedwabną nicią. Każda operacja trwała około 15 minut. Tego wieczoru operacji poddano dziewięcioro dzieci. Francuscy opiekunowie wkładali wycięte węzły chłonne do próbówek, w których znajdował się spirytus z formaliną, po czym umieszczali na nich numer oraz imię i nazwisko dziecka. Po operacji dzieci wróciły do IV rewiru. – Po siedmiu dniach dzieci przyprowadzono ponownie do I rewiru, a ja zdjąłem im jedwabne szwy. – Wszystkim dzieciom zostały usunięte węzły chłonne pod pachami podczas operacji, które odbywały się mniej więcej co dwa tygodnie. Kiedy dzieci były operowane widziałem także, że wiele z nich miało na piersiach nacięcia w formie kwadratowej kratki wielkości 3 do 4 cm; co one oznaczały, tego nie wiem. […] W połowie kwietnia 1945 roku dzieci zostały wywiezione z Neuengamme. Co się z nimi stało, nie wiem. Ich opiekunowie też zostali wywiezieni.”[19]

 

[17] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 41–45.

[18] Por.: Relacja Jana Karcza oraz wpis na „Liście Polaków ocalałych z obozu koncentracyjnego Neuengamme z transportów Lubeka – Neustadt” dotyczący Franciszka Czekaly (sic!) na portalu „Zapisy terroru”, https://www.zapisyterroru.pl/dlibra/publication/2015/edition/1997/content?&navref=MWp6OzFqaCAxMnM7MTJiIGdqO2c0IDJ3Nzsydm8gY2Y7YzMgMnc7MmsgMnY1OzJ1bSAzMTM7MzBqIGJ3O2JrIGJtO2JhIDJ5OzJtIDYyOzVx&ref=main. Por. także: S. Sterkowicz, Pseudomedyczne eksperymenty..., patrz Bibliografia (1977) oraz Źródła online (2021).

[19] Odpis sporządzony na podstawie oryginału dokumentu, [w:] Medizinische Experimente an Häftlingen... (patrz przyp. nr 10).

Zabójstwo dzieci, ich opiekunów i radzieckich więźniów przy Bullenhuser Damm
 

19 lutego 1945 roku w Hohenlychen doszło do spotkania Himmlera, który dążył do zawarcia odrębnego rozejmu z zachodnimi aliantami, z wiceprezesem Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, hrabią Folke Bernadotte’em. Celem spotkania było omówienie repatriacji skandynawskich więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Uzgodniono, że Skandynawowie – głównie Duńczycy i Norwegowie – zostaną zgromadzeni w Neuengamme, a następnie przewiezieni na północ w ramach dopiero później ujawnionej akcji „Białe Autobusy”. 23 marca Brytyjska 2. Armia przekroczyła Ren i wkroczyła na Nizinę Północnoniemiecką. Dzień później rozpoczęto ewakuację podobozów obozu Neuengamme w Emslandzie; do końca miesiąca ewakuowano dalsze podobozy takie jak Hildesheim, Lengerich, Barkhausen, Lerberg i Hausberge.[20] 31 marca hrabia Bernadotte przybył do obozu koncentracyjnego Neuengamme, gdzie został przywitany przez jego komendanta Pauly’ego.[21] Akcję „Białe Autobusy” kontynuowano, wywożąc Skandynawów z obozów koncentracyjnych Buchenwald, Sachsenhausen, Dachau, Ravensbrück, Neubrandenburg, Zwickau oraz Theresienstadt i przewożąc ich do Neuengamme. 4 kwietnia 1945 roku brytyjskie wojsko dotarło do Wezery. 

W dniach od 14 do 17 kwietnia ewakuowano podobozy obozu koncentracyjnego Neuengamme na terenie Hamburga: Dessauer Ufer, Blohm & Voss, Spaldingstraße i Bullenhuser Damm. Podobóz Bullenhuser Damm mieścił się w budynku dawnej szkoły podstawowej z pierwotnie trzydziestoma pomieszczeniami klasowymi (patrz zdj. tytułowe). Jesienią 1944 roku SS zaadaptowało go na podobóz, po tym kiedy podczas nalotu bombowego w nocy z 27 na 28 lipca 1943 roku dzielnica Rothenburgsort została w znacznym stopniu zniszczona, a budynek szkolny uległ uszkodzeniu. Więźniowie pochodzący z Polski, Danii, Francji i Związku Radzieckiego, którzy przybyli tu w grudniu 1944 roku, zostali zatrudnieni przy pracach porządkowych i pozyskiwaniu nowych cegieł z gruzów. W marcu 1945 roku w podobozie Bullenhuser Damm znajdowało się według wypowiedzi Trzebinskiego 592 więźniów. Od 14 kwietnia SS ewakuowało podobóz, wywożąc więźniów do obozu przejściowego Sandbostel koło Bremervörde, wcześniej służącego jako obóz jeniecki. W budynku przy Bullenhuser Damm pozostali tylko esesmani Ewald Jauch i Johann Frahm. 

19 kwietnia 1945 roku brytyjskie jednostki wojskowe dotarły do Łaby. Tego samego dnia komendant Pauly nakazał ewakuację obozu macierzystego Neuengamme. Wszyscy Skandynawowie autobusami Czerwonego Krzyża zostali przewiezieni do Danii. Między 20 a 26 kwietnia dziewięciuset pozostałych więźniów obozu Neuengamme przewieziono do Lubeki, by stamtąd – w obliczu bardzo prawdopodobnych ataków torpedowych lub nalotów aliantów – wysłać ich byłym luksusowym parowcem „Cap Arcona” oraz statkami towarowymi „Thielbeck” i „Athen” na pewną śmierć. Ostatecznie w wyniku bombardowania statków w Zatoce Lubeckiej przez brytyjskie siły powietrzne zginęło siedem tysięcy więźniów. W obozie Neuengamme pozostało sześciuset do siedmiuset mężczyzn, tworzących tzw. Restkommando; ich zadaniem było sprzątnięcie obozu, spalenie akt oraz usunięcie pręgierza i szubienicy. Ostatni więźniowie i esesmani opuścili obóz tuż przed dotarciem tam wojsk brytyjskich 2 maja 1945 roku.[22] Macierzysty obóz Neuengamme istniał przez siedem lat. Podczas tych siedmiu lat zginęło w nim oraz w jego podobozach co najmniej 42 900 osób[23].

Przedpołudniem 20 kwietnia do Trzebinskiego przyszedł kierownik obozu (Schutzhaftlagerführer) SS-Obersturmführer Anton Thumann, wcześniej pełniący służbę w obozach koncentracyjnych Dachau, Groß-Rosen i Majdanek, i powiedział: „…mam ci coś niezbyt przyjemnego do przekazania. Pauly każe cię powiadomić, że Berlin wydał rozkaz egzekucji dzieci i ich opiekunów i ty masz zabić dzieci gazem lub je otruć.”[24] W tym czasie Heißmeyer od sześciu tygodni nie był w Neuengamme.[25] Trzebinski, który – jeśli wierzyć jego późniejszym zeznaniom – początkowo opierał się temu, został po południu wezwany do Pauly’ego. Komendant potwierdził nadejście rozkazu z Berlina i wyjaśnił Trzebinskiemu, że musi się do niego zastosować. Podczas zeznania w procesie Curiohaus 2 kwietnia 1946 roku Pauly podał, że rozkaz został przesłany teleksem lub drogą radiotelegraficzną i był adresowany do naczelnego lekarza obozowego (Standortarzt). W odpowiedzi na stwierdzenie prokuratora, że tego typu rozkaz nie mógł być skierowany do lekarza, Pauly powiedział: „Moim zdaniem, to nie jest niemożliwe, tym bardziej, że cała ta sprawa była przecież kwestią lekarską. Trzebinski zawsze działał u boku profesora Heißmeyera.”[26]

 

[20] Plany podobozów, mapy ewakuacyjne oraz mapy linii frontu od marca 1945 r., [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/zeitspuren_karteraeumung.pdf

[21] Por. O. Nansen, Von Tag zu Tag. Ein Tagebuch, przekład z norweskiego Ingeborg Goebel, Ham­burg 1949 (tytuł oryg. Fra dag til dag, Oslo 1947), [w:] „Frühe Holocaustliteratur. Digitale Giessener Sammlungen”, https://digisam.ub.uni-giessen.de/ubg-ihd-fhl/content/pageview/2781798

[22] Por. D. Garbe, Die Räumung der Konzentrationslager in Norddeutschland und die deutsche Gesell­schaft bei Kriegsende, [w:] Das KZ Neuengamme und seine Außenlager. Geschichte, Nachgeschich­te, Erinnerung, Bildung, wyd. KZ-Gedenkstätte Neuengamme [Miejsce Pamięci Obozu Koncen­tracyjnego Neuengamme], red. Oliver von Wrochem, Hamburg 2010, s. 111–135.

[23] Groschek Iris, Kristina Vagt, Die Gedenkstätte Bullenhuser Damm. Geschichte des Ortes, der Opfer und der Erinnerung, red. Karin Schawe, wyd. KZ-Gedenkstätte Neuengamme, przewodnik, Hamburg 2011, s. 8.

[24] Curiohaus-Prozess. Verhandelt..., 1969, tom III, s. 346, cytat za: G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 45, a także: dossier „Täter vor Gericht...” (patrz przypis nr 1). 

[25] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 45.

[26] Wypowiedź Maxa Pauly’ego, 2.04.1946 r., Curiohaus-Prozess. Verhandelt..., 1969, tom I, s. 335 i nast., cytat za: dossier „Täter vor Gericht...” (patrz przypis nr 1).

Dwie godziny po wyjeździe duńskich autobusów z obozu, około godz. 22:00, rozpoczęto transport dzieci i ich opiekunów. W procesie Curiohaus Trzebinski zeznał: „Wiedziałem, że dzieci wraz z opiekunami mają być przewiezione do Bullenhuser Damm, gdyż wieczorem zadzwoniono z rewiru. Nie wiem, kto dzwonił, gdyż telefon odebrał ktoś z centrali telefonicznej. Osoba pełniąca dyżur telefoniczny przekazała mi tylko, że mam udać się do obozu oraz że ciężarówka stoi tam już gotowa [do odjazdu]. Udałem się zatem do obozu. Samochód stał przed wjazdem do obozu z włączonym silnikiem. Zajrzałem do środka – siedziało w nim dwadzieścioro dzieci i czterech opiekunów oraz sześciu innych mężczyzn. Wsiedliśmy do ciężarówki, a mianowicie: Dreimann, Wiehagen i Speck z tyłu, ja wsiadłem z przodu. Trasa przejazdu była już ustalona. Najpierw pojechaliśmy na Spaldingstraße. Dotarliśmy tam po godzinie. Dreimann, Wiehagen i ja wysiedliśmy. Speck pozostał w samochodzie. Na górze pojawił się czekający już na nas Strippel …”[27] 

Wilhelm Dreimann i Heinrich Wiehagen byli podoficerami SS (SS-Unterscharführer). Adolf Speck kierował komandami więźniarskimi (Kommandoführer) w obozie koncentracyjnym Neuengamme. Nadzór nad wszystkimi podobozami obozu Neuengamme na terenie Hamburga pełnił SS-Obersturmführer Arnold Strippel (Stützpunktleiter), który od 1935 roku pełnił różne funkcje w wielu obozach koncentracyjnych i był uważany za najpotężniejszego człowieka po Pauly’m. Strippel urzędował w podobozie Hamburg-Hammerbrook przy Spaldingstraße 156–158, gdzie w tylnej części kompleksu biurowego przetrzymywano do dwóch tysięcy więźniów różnych narodowości (głównie Polaków i Rosjan), których po nalotach na Hamburg zatrudniano przy odgruzowywaniu miasta, wynoszeniu zwłok i rozbrajaniu bomb. W swoim zeznaniu Trzebinski podał, że na Spaldingstraße wziął na bok Strippla i powiedział mu, że celowo nie zabrał ze sobą trucizny, gdyż nie byłby zdolny zabić dzieci. Na koniec usłyszał od Strippla: „Zatem skoro ty nie masz odwagi, to będę musiał sam zająć się tą sprawą.” 

Trzebinski powiedział dalej: „Następnie [Strippel] wyruszył na Bullenhuser Damm, jadąc swoim autem przed nami. My jechaliśmy za nim i przybyliśmy na miejsce może 10 minut później. Akurat w tym momencie, kiedy dotarliśmy na miejsce i wysiedliśmy z samochodu, z budynku wyszli Strippel, Jauch i Frahm. Strippel od razu poszedł do swojego gotowego do odjazdu auta, a przechodząc obok nas powiedział, że wszystko jest w porządku. Dla mnie zabrzmiało to tak, jakby coś przygotował w celu wykonania rozkazu z Berlina. W tym momencie wysiedli pasażerowie ciężarówki – dzieci jako pierwsze, a za nimi opiekunowie i Rosjanie. Rosjan zaprowadzono do pomieszczenia, w którym znajdowały się urządzenia ciepłownicze. Następnie [do budynku] wpuszczono opiekunów i dzieci. Opiekunowie weszli do pomieszczenia naprzeciwko wejścia dla dzieci. Dzieci zaprowadzono do schronu przeciwlotniczego. […] Zostałem więc z dziećmi, które były przestraszone. Miały przy sobie cały swój bagaż, w tym żywność, własnoręcznie wykonane zabawki, itd. Usiadły na ławkach wokół pomieszczenia, były dobrej myśli, ciesząc się, że w końcu się wydostały z zamknięcia. Nie miały pojęcia, na co się zanosi. Były w wieku od 5 do 12 lat – połowa to chłopcy, – połowa dziewczynki. Wszystkie mówiły łamanym niemieckim z polskim akcentem.”. W tym czasie Jauch, Dreimann i Frahm w pomieszczeniu obok wieszali lekarzy Florence’a i Quenouille’a, pielęgniarzy Hölzela i Deutekoma oraz sześciu radzieckich więźniów, którzy wraz z nimi zostali przewiezieni z Neuengamme.

Kontynuując swą wypowiedź, Trzebinski powiedział: „Po chwili wszedł Frahm i kazał się dzieciom rozebrać. Widziałem, że dzieci zawahały się nieco, więc powiedziałem im, że muszą się rozebrać, bo trzeba je jeszcze zaszczepić przeciwko tyfusowi. Wyszedłem z Frahmem za drzwi, aby dzieci nic nie słyszały, i zapytałem cicho, co ma się z nimi teraz stać? Frahm był także cały blady i powiedział, że mam dzieci powiesić. […] Teraz, kiedy już wiedziałem, jaki okrutny los je czeka, chciałem przynajmniej trochę złagodzić mękę ich ostatnich godzin życia. Miałem przy sobie morfinę w roztworze 0,2 na 20,0. Aby móc ją prawidłowo dawkować, rozwodniłem zawartość butelki w stu gramach wody destylowanej. Tym sposobem mogłem lepiej dawkować [morfinę] w zależności od wieku dzieci. Wyszedłem za drzwi pomieszczenia, gdzie stał stołek na strzykawki i obok niego drugi stołek. Następnie po kolei wzywałem dzieci do siebie. One kładły się na stołku a ja dawałem im zastrzyk w pośladek, czyli w najmniej bolesne miejsce. […] Dzieci zaczęły wykazywać oznaki zmęczenia, więc położyliśmy je na ziemi i przykryliśmy je ich ubraniami. Frahm często wychodził, miałem wrażenie, że uczestniczył także w egzekucjach mężczyzn. Na temat dzieci muszę powiedzieć, że były one w ogólnie dobrym stanie. Tylko jeden dwunastoletni chłopiec był bardzo chory. Dlatego też bardzo szybko usnął. Po 20 minutach przyszedł Frahm. Sześcioro do ośmiorga dzieci jeszcze nie zasnęło, reszta już spała. […] Frahm wziął dwunastolatka na ręce i powiedział do pozostałych, że zaniesie go teraz do łóżka. Poszedł z nim do pomieszczenia oddalonego od miejsca, w którym były dzieci, mniej więcej sześć do ośmiu metrów, a tam zauważyłem pętlę zawieszoną na haku. Frahm założył pętlę na szyję śpiącego chłopca, a sam całym swoim ciężarem zawiesił się na jego ciele, by pętla się zacisnęła. W czasie całej mojej służby w obozie koncentracyjnym widziałem wiele ludzkiego cierpienia i w pewnym sensie stałem się na nie obojętny, ale powieszonych dzieci jeszcze nigdy nie widziałem. Zrobiło mi się niedobrze, wyszedłem z budynku i kilkakrotnie obszedłem sąsiednie ulice.”

 

[27] Wypowiedź dr. Alfreda Trzebinskiego, 24.04.1946 r., Curiohaus-Prozess. Verhandelt..., 1969, tom III, s. 346–351, cytat za: dossier „Täter vor Gericht...” (patrz przypis nr 1), a także: G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 56.

Kiedy Trzebinski wrócił po pół godzinie, zabijanie dzieci wciąż jeszcze było w toku: „Kilkorga dzieci już nie było. Inne jeszcze nie usnęły i spytały mnie, czy wkrótce też zostaną zaniesione do łóżka? Poszedłem do pomieszczenia, w którym odbyła się pierwsza egzekucja, i zobaczyłem, że na innym haku w ścianie wisi dziewczynka. W komórce obok pomieszczenia leżały zwłoki trojga dzieci, w tym zwłoki dwunastolatka, którego powieszono jako pierwszego. Frahma nigdzie nie było, więc przeszedłem przez budynek, aż usłyszałem głosy za drzwiami pomieszczenia, w którym były urządzenia ciepłownicze. Wszedłem. W pomieszczeniu stali Dreimann, Jauch, Wiehagen i Frahm. Na masywnej rurze grzewczej wisiało czterech mężczyzn z pętlami na szyjach. […] Powiedziałem Jauchowi, że udaję się na Spaldingstraße, ale niedługo wrócę. Najpierw jednak poszedłem jeszcze do dzieci i zauważyłem, że niektóre z nich nadal jeszcze nie spały. Nie chcąc, by były przytomne, gdy będą je wieszać, podałem im drugą dawkę morfiny. Dotyczyło to przede wszystkim tych większych i silniejszych dzieci, u których działanie [zastrzyku] było mniej skuteczne. Jak już wspomniałem, miałem jeszcze 20 cm3. Uznałem, że to za mało, więc wyjąłem z torby lekarskiej jeszcze dwie ampułki morfiny o zawartości 0,015 cm3 każda. Dodałem ją do reszty morfiny, po czym podawałem dawki na wyczucie. Było jeszcze około sześciorga dzieci. Działanie było szybkie, albowiem każde dziecko miało już jeden zastrzyk za sobą. Poczekałem, aż wszystkie dzieci mocno zasnęły, po czym poszedłem na Spaldingstraße.”

Podczas procesu w Curiohaus Pauly, Trzebinski, Frahm i Jauch obciążali się wzajemnie. 24 maja 1946 roku Frahm – jedyny spośród nich, który przyznał, że własnoręcznie powiesił dzieci – tak oświadczył pod przysięgą: „Było około dwadzieściorga dzieci w wieku od 12 do 16 lat. Niektóre wydawały się chore. Poza dziećmi w piwnicy byli dr Trzebinski, Dreimann i Jauch. Co chwila pojawiał się też Strippel. Wiehagen stał przed drzwiami; Speck stał też na warcie, ale przed budynkiem. Kierowca, który przywiózł dzieci, nazywa się Petersen. – Dzieci musiały się rozebrać w jednym z pomieszczeń piwnicznych, po czym zostały zaprowadzone do innego pomieszczenia. Tam dr Trzebinski dał im taki zastrzyk, że zasnęły. Te, które po iniekcji wykazywały oznaki życia, zaniesiono do innego pomieszczenia. Na szyjach zawiązano im pętlę, po czym powieszono na hakach jak obrazy na ścianie. Wykonawcami tych czynności byli Jauch, Trzebinski i Dreimann oraz ja. Od czasu do czasu również Strippel był przy tym. Zwłoki dzieci pozostały w pomieszczeniu do następnego dnia, kiedy przyjechał po nie ktoś z Neuengamme.” 

Na koniec swojej wypowiedzi Frahm opisał jeszcze jedną morderczą akcję, która miała miejsce po egzekucji dzieci: „O północy przybyła kolejna grupa więźniów z Neuengamme. Tym razem chodziło o dwudziestu dorosłych Rosjan. Zostali oni zaprowadzeni do pomieszczenia w piwnicy i tam powieszeni przez naszą czwórkę – Jauch, Trzebinski, Dreimann i ja, częściowo także Strippel. Sznury zostały zawieszone na rurze przebiegającej pod sufitem, pętle założono na szyje więźniów, następnie podciągaliśmy ich do góry. Ciała wisielców pozostały w pomieszczeniu, skąd zostały zabrane następnego dnia. O szóstej rano wszyscy Rosjanie byli martwi, a ja poszedłem spać.” 

Trzebinski z kolei zeznał, że w międzyczasie opracowywał na Spaldingstraße dokumentację medyczną chorych i dopiero po tym wrócił na Bullenhuser Damm. Chwile po powrocie przedstawił następująco: „Wszedłem do budynku, aby sprawdzić, co się dzieje z dziećmi. W pomieszczeniu, w którym przebywały dzieci, nikogo już nie było. Leżały tam tylko pozostawione bagaże. Poszedłem do pomieszczenia, w którym odbywały się egzekucje, ale było zamknięte. […] Wezwałem Frahma, który otworzył mi drzwi do tego pomieszczenia. Wszystkie dzieci tam leżały i każde miało na szyi bruzdę wisielczą. Zbadałem każde dziecko, aby upewnić się, że nie żyje, po czym poszedłem do pomieszczenia, w którym znajdowali się zamordowani mężczyźni. Również ich zbadałem, czy wszyscy zmarli. W ten sposób ten smutny rozdział się zakończył, a my udaliśmy się z powrotem.”[28]

 

[28] Ten i poprzednie cytaty za: dossier „Täter vor Gericht...” (patrz przypis nr 1).

Mimo rozkazu pozostawienia zwłok na Bullenhuser Damm, jaki wydał Pauly, Jauch zażądał później przyjazdu ciężarówki z obozu Neuengamme, którą Strippel przewiózł ciała do Neuengamme. 14 maja 1946 roku kierownik krematorium w Neuengamme, SS-Unterscharführer Wilhelm Brake, zeznał przed sierżantem Brytyjskiej Armii Renu w Recklinghausen: „Przypominam sobie, że 14 dni przed upadkiem [Rzeszy Niemieckiej] przybył transport zwłok z Hamburga, prawdopodobnie z Bullenhuserdamm [sic!]. W transporcie było 40 do 50 ciał, które, jak powiedział mi Obersturmführer Thumann, na razie nie miały być spalone. Rowerem pojechałem do krematorium, gdzie okazało się, że już rozpoczęto palenie. Wróciłem z powrotem do Thumanna, informując go o tym. Wtedy Thumann porozmawiał z dr. Trzebinskim i obaj postanowili, że ciała należy jednak spalić. Ponownie pojechałem do krematorium, gdzie powiedziałem więźniom, że mogą kontynuować. Wtedy więźniowie powiedzieli mi, że wśród zwłok było około dwudziestu ciał dzieci.”[29]

 

Koniec wojny i karne ściganie sprawców
 

Kiedy wieczorem 2 maja 1945 roku pierwsi brytyjscy żołnierze wkroczyli na teren byłego obozu koncentracyjnego Neuengamme, nic już nie wskazywało na popełnione tam zbrodnie. W czasie od ewakuacji obozu do 2 maja komendant Pauly kazał spalić prawie 400 kilogramów akt. Obozowe baraki zostały wysprzątane i wybielone, szubienicę rozebrano i spalono, a na budynku krematorium powieszono tablicę z napisem „Desinfektionsraum” (pomieszczenie dezynfekcyjne). „Nikogo tam już nie było” – odnotowała później Wspólnota Obozowa Neuengamme (Lagergemeinschaft Neuengamme).[30] Natychmiast po wejściu do obozu Brytyjczycy zaczęto kwaterować tu tzw. „dipisów” (Displaced Persons) i jeńców wojennych. Hamburg znajdował się teraz pod administracją brytyjską. 1 maja Großadmiral Karl Dönitz, głowa państwa niemieckiego po samobójstwie Adolfa Hitlera, nakazał dowódcy Hamburga, generałowi majorowi Alwinowi Wolzowi, opuścić miasto bez walki. Wolz przekazał miasto brytyjskiemu generałowi brygady, Douglasowi Spurlingowi, 3 maja.

W tym samym czasie główne dowództwo Brytyjskiej Armii Renu utworzyło I Zespół Śledczy ds. Zbrodni Wojennych (War Crimes Investigation Team No. 1), którego zadaniem było zbadanie zbrodni popełnionych w wyzwolonym 15 kwietnia obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen. Nieco później zaczął działać II Zespół (WCIT No. 2) badający zbrodnie w obozie koncentracyjnym Neuengamme. W skład zespołu wchodziło czterech oficerów, w tym kapitan Anton Walter Freud, wnuk psychoanalityka Zygmunta Freuda, który wyemigrował do Wielkiej Brytanii w 1938 roku. Jeszcze w maju Komitet Byłych Więźniów Politycznych Obozu Koncentracyjnego Neuengamme nawiązał kontakt z brytyjskim Secret Service. Początkowo relacje Komitetu na temat zbrodni popełnionych w obozie spotykały się z niedowierzaniem ze strony WCIT. Relacja między Komitetem a WCIT zyskała na zaufaniu dopiero po wspólnej wizycie na terenie obozu i odnalezieniu ukrytych przez więźnia Emila Zulegera dokumentów, jakimi były ostatni raport kwartalny naczelnego lekarza obozowego i księgi zgonów. Współpraca ta zaowocowała ostatecznie wspólnym przygotowaniem procesu.[31]

Duński lekarz dr Henry Meyer – sam przez półtora roku więzień obozu Neuengamme, uwolniony dzięki akcji ratunkowej Szwedzkiego Czerwonego Krzyża – opisał w „Raporcie dla Duńskiego Czerwonego Krzyża” z 6 maja 1945 roku zarówno eksperymenty „medyczne” na więźniach, jak i doświadczenia w zakresie gruźlicy realizowane na dzieciach, podając przy tym ich nazwiska.[32] Z kolei szwedzki lekarz Gerhard Rundberg, który prowadził akcję ratowniczą zainicjowaną przez hrabiego Folke Bernadotte’a, wraz z Meyerem opublikował listę nazwisk w książce „Rapport fra Neuengamme”. O dzieciach, które nagle zniknęły 20 kwietnia, opowiadali także inni ocalali. W związku z tym rozpoczęto konkretne poszukiwania wszystkich osób odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione w obozie koncentracyjnym Neuengamme. Wśród nich byli ci, którzy zlecili zabójstwo dzieci, je popełnili, o nim wiedzieli lub w nim uczestniczyli, czyli: komendant obozu Neuengamme Max Pauly, kierownik obozu Anton Thumann, lekarz dr Kurt Heißmeyer, naczelny lekarz obozu dr Alfred Trzebinski, podoficer raportowy Wilhelm Dreimann, Unterscharführer Johann Frahm, komendant podobozu [Bullenhuser Damm] Oberscharführer Ewald Jauch, Unterscharführer Hans Friedrich Petersen, Adolf Speck odpowiedzialny za nadzór nad blokami i komandami więźniarskimi, Obersturmführer Arnold Strippel oraz Unterscharführer Heinrich Wiehagen.

 

[29] Zeznanie Wilhelma Gustava Brakego, Recklinghausen, 14.05.1946 r., odpis sporządzony na podstawie fotografii oryginału, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/ss2_1_3_bio_2089.pdf

[30] So ging es zu Ende … Neuengamme. Dokumente und Berichte, wyd. Lagergemeinschaft Neuengamme [Związek Ocalałych Obozu Neuengamme], Hamburg 1960, s. 68.

[31] A. Bessmann, M. Buggeln, Befehlsgeber und Direkttäter vor dem Militärgericht. Die britische Strafverfolgung der Verbrechen im KZ Neuengamme und seinen Außenlagern, [w:] „Zeitschrift für Geschichtswissenschaft”, rok 53, zeszyt 6, 2005, s. 526, źródło online: https://www.geschichte.hu-berlin.de/de/bereiche-und-lehrstuehle/dtge-20jhd/dokumente/publikationen/publikationen-buggeln/Befehlsgeber%20und%20Direkttaeter%20vor%20Militaergericht-%20Zfg%202005.pdf

[32] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 139.

Po wysprzątaniu obozu Pauly załadował na ciężarówkę 2 000 paczek żywnościowych, pozostałych w obozie po wizycie Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, po czym udał się z nią do domu swoich teściów w Westerdeichstrich niedaleko Büsum, w powiecie Dithmarschen. Przybywszy na miejsce, Pauly i towarzyszący mu były kierownik stołówki Jacobsen podzielili się łupem w postaci 400 000 papierosów, 20 000 tabliczek czekolady oraz 20 000 paczek kawy i herbaty. Od 3 maja Pauly ukrywał się w domu swojej szwagierki w Flensburgu – mieście, do którego uciekł prowizoryczny rząd Rzeszy pod przywództwem Dönitza. Dwanaście dni później Pauly został tam aresztowany przez nieumundurowanych śledczych armii brytyjskiej i przewieziony do obozu internowania w Neumünster. Frahm został zatrzymany w rodzinnym Kleve (powiat Dithmarschen), Dreimanna i Specka schwytano w okolicach Lubeki; ich także zawieziono do Neumünster. Jauch został aresztowany przez żandarmerię wojskową w swoim rodzinnym mieście w Schwarzwaldzie – w Schwenningen, po czym przewieziono go do brytyjskiego obozu dla internowanych w Eselsheide koło Paderbornu.

Paczki Szwedzkiego Czerwonego Krzyża przywłaszczył sobie również Trzebinski. Załadował je do karetki, następnie zawiózł ładunek do swoich towarzyszy w Husum. Tam usunął ze swojego munduru insygnia SS i odtąd, jak sam później napisał, pełnił funkcję „lekarza sztabowego Wehrmachtu w tamtejszym lazarecie rezerwowym”. Później przeniósł się do szpitala wojskowego w Hamburgu. Z kolei stamtąd, jako lekarz wojskowy, trafił do brytyjskiego obozu demobilizacyjnego w Hesedorfie koło Neumünster, podczas gdy jego żona i córka były zakwaterowane w pobliskim zajeździe. Nikt nie pytał się go o dokumenty, aż do chwili, kiedy pod koniec stycznia 1946 roku przyszły major Anton Walter Freud ze stacjonującego w Bad Oeynhausen zespołu WCIT No. 2, prześledziwszy jego drogę aż do Hesedorfu, kazał go tam aresztować i przewieźć do obozu internowania w Westertimke na północny wschód od Bremy.[33] Wiehagen był wartownikiem SS na statku Cap Arcona, który w momencie, gdy statek zaczął tonąć, miał strzelać do więzionych na statku osób, za co jeden z więźniów pobił go na śmierć. Petersen, kierowca ciężarówki wiozącej dzieci z obozu Neuengamme do podobozu Bullenhuser Damm, nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej, ani nie był przesłuchiwany jako świadek. Po wojnie mieszkał w duńskim Sønderborgu. 

Strippel ukrywał się po wojnie u swojego kolegi z SS w Büdelsdorfie w Szlezwiku-Holsztynie; następnie był robotnikiem rolnym w Hesji. W grudniu 1948 roku rozpoznał go w centrum Frankfurtu nad Menem były więzień obozu koncentracyjnego Buchenwald. Krótko potem został aresztowany. W czerwcu 1949 roku został skazany we Frankfurcie na dożywocie za współudział w zabójstwie dwudziestu jeden więźniów obozu koncentracyjnego Buchenwald. W 1970 roku jego wyrok został zrewidowany i skrócony do sześciu lat pozbawienia wolności za jedynie udzielenie pomocy w zabójstwie, a nie udział w nim. Poza tym otrzymał także odszkodowanie za zbyt długi pobyt w więzieniu w wysokości 121 500 marek. Z kolei w procesie Curiohaus, mimo że jego współsprawcy obciążyli go swoimi zeznaniami, w czerwcu 1967 roku prokuratura w Hamburgu umorzyła postępowanie przeciwko niemu w sprawie morderstw popełnionych przy Bullenhuser Damm ze względu na brak wystarczających dowodów, nie wykluczając także ewentualnej zmowy przeciwko niemu po stronie pozostałych sprawców. W kwalifikacji prawnej sprawy prokurator właściwy, Helmut Münzberg, stwierdził: „W toku śledztwa nie wykazano z wymaganą pewnością, by przed śmiercią dzieci musiały nadmiernie długo cierpieć. Wręcz przeciwnie, wiele wskazuje na to, że wszystkie dzieci straciły przytomność po pierwszym zastrzyku, stąd też nie były świadome tego, co się potem z nimi działo. Czyli poza tym, że je zgładzono, żadnej dodatkowej krzywdy im nie wyrządzono – w szczególności nie musiały one wyjątkowo długo cierpieć psychicznie czy fizycznie.”[34] W 1979 roku, po ponownym złożeniu przez krewnych ofiar zawiadomienia o zbrodni, prokuratura w Hamburga wznowiła śledztwo i w 1983 roku wniosła akt oskarżenia przeciwko Strippelowi, zarzucając mu zamordowanie 42 osób, w tym dzieci, lekarzy-więźniów i pielęgniarzy oraz radzieckich więźniów [obozu Neuengamme]. W 1987 roku Sąd Krajowy w Hamburgu (Landgericht Hamburg) umorzył postępowanie ze względu na niezdolność oskarżonego do udziału w procesie. Arnold Strippel zmarł w 1994 roku we Frankfurcie nad Menem.[35]

 

[33] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 77–79.

[34] Cytat za: G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 126; także u: Hans Canjé, Aber grausam war der Mord nicht …, [w:] „Ossietzky. Zweiwochenschrift für Politik, Kultur und Wissenschaft”, Berlin, nr 23, 2007, źródło online: https://www.sopos.org/aufsaetze/473d628b6a511/1.phtml.html

[35] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 118–120. Biografie Arnolda Strippela i pozostałych sprawców, por. zakładka „Sprawcy” na portalu Stowarzyszenia Dzieci z Bullenhuser Damm t.z. (Vereinigung Kinder vom Bullenhuser Damm e.V.), https://www.kinder-vom-bullenhuser-damm.de/pl/historia-ponownego-przetwarzania/sprawcy/

Thumann, który służąc w latach 1943/1944 w obozie koncentracyjnym Majdanek, brał udział w selekcjach, gazowaniu i rozstrzeliwaniu więźniów i przez to uzyskał od więźniów przydomek „kat Majdanka”, znał plany zamordowania dzieci w obozie Neuengamme. Po zakończeniu wojny został rozpoznany przez byłych więźniów z Rendsburga, dzięki czemu został aresztowany. W pierwszym procesie Curiohaus oskarżono go o zabójstwo trzynastu kobiet i pięćdziesięciu ośmiu mężczyzn, których przywieziono do obozu koncentracyjnego Neuengamme z więzienia policyjnego Hamburg-Fuhlsbüttel w trakcie ewakuacji obozu.[36] Nie wydano jednak nakazu jego aresztowania w sprawie eksperymentów na ludziach zleconych przez dr. Kurta Heißmeyera. Po wojnie Thumann wrócił do rodzinnego domu w Sandersleben na północny wschód od Halle (Saale), pracując początkowo w gabinecie lekarskim ojca. Następnie, aż do chwili aresztowania w grudniu 1963 roku praktykował w Magdeburgu.

Pierwszą osobą, która zeznała pod przysięgą, że wiedziała o transporcie dzieci z Neuengamme do podobozu Bullenhuser Damm był Speck, który wypowiadał się w obozie Neumünster przed brytyjskim kapitanem H.P. Kinsleighem 9 marca 1946 roku. Tego samego dnia Frahm przyznał się przesłuchującemu go Kinsleighowi do zabójstwa dzieci, ale odpowiedzialność zrzucił na Trzebinskiego, który jego zdaniem zabił dzieci, wykonując „zastrzyk w serce”.[37] Proces, skierowany nie tylko przeciwko osobom odpowiedzialnym za zbrodnie popełnione na Bullenhuser Damm, ale generalnie przeciwko czternastu członkom załogi SS obozu koncentracyjnego Neuengamme (Neuengamme Camp Case No. 1) w sprawie zabójstwa i maltretowania obywateli państw alianckich rozpoczął się 18 marca i odbywał się w tzw. Curiohaus przy Rothenbaumchaussee w Hamburgu, byłym budynku spotkań towarzyskich i spotkań stowarzyszenia nauczycielskiego, dysponującym odpowiednio dużą salą. Równolegle z tym procesem Freud kontynuował przesłuchania. Podczas procesu oznaczeni numerami oskarżeni siedzieli w jednym rzędzie; wśród nich byli: Pauly (1), Thumann (3), Dreimann (5), Speck (9) i Trzebinski (14). Przed nimi siedzieli ich niemieccy adwokaci, za nimi brytyjscy strażnicy (zdj. nr 8 . ). 

W trakcie procesu udało się ostatecznie ustalić przebieg wydarzeń. Stało się to za sprawą protokołów wcześniejszych przesłuchań, wypowiedzi oskarżonych i ich przyznania się do winy przed sądem, po których już nie można było podtrzymać mijających się z prawdą wzajemnych oskarżeń, a także dzięki wypowiedziom świadków. O pseudomedycznych eksperymentach w Neuengamme i morderstwach w podobozie Bullenhuser Damm opinia publiczna w Hamburgu dowiadywała się na bieżąco z gazet, między innymi takich jak wydawana przez brytyjskie władze wojskowe Hamburger Nachrichten-Blatt, ukazująca się za zgodą Brytyjczyków liberalna Hamburger Freie Presse, socjaldemokratyczna Hamburger Echo czy komunistyczna Hamburger Volkszeitung.[38] 3 maja 1946 roku wszyscy czterej oskarżeni – Pauly, Dreimann, Speck i Trzebinski – zostali skazani na karę śmierci przez powieszenie za morderstwa popełnione przy Bullenhuser Damm. Wyrok śmierci otrzymało jeszcze siedmiu innych morderców z obozów koncentracyjnych, w tym także Thumann. Frahm i Jauch zostali oskarżeni 31 maja w procesie ubocznym, w którym musieli się wypowiadać także ci, których już wcześniej skazano; obaj zostali również skazani na karę śmierci. Wszystkie wyroki śmierci zostały wykonane między 8 a 11 października 1946 roku. 

Nieco później swój magdeburski gabinet otworzył Heißmeyer; był to jedyny prywatny gabinet leczenia gruźlicy w NRD. Poza tym został dyrektorem małego, prywatnego szpitala pod nazwą „Klinik des Westens”. W 1959 roku autor wstępniaka w zachodnioniemieckim magazynie „Stern” ubolewał, że w RFN ukrywa się zbrodnie nazistowskie przed młodzieżą szkolną, a pisząc o eksperymentach z zakresu gruźlicy, wspomniał o lekarzu SS dr. Kurcie Heißmeyerze. I właśnie wtedy organizacja zrzeszająca byłych więźniów obozu koncentracyjnego Neuengamme oraz Komitet Antyfaszystowskich Bojowników Oporu w NRD (Komitee der antifaschistischen Widerstandskämpfer der DDR) rozpoczęły badać tę sprawę. W grudniu 1963 roku prokurator generalny NRD wydał nakaz aresztowania Heißmeyera. Chcąc odeprzeć zarzuty, Heißmeyer sam doprowadził śledczych do skrzyni zakopanej w Hohenlychen, której zawartość – między innymi zdjęcia rentgenowskie, wykresy stanów gorączkowych oraz fotografie poddawanych doświadczeniom dzieci – miała być dowodem wysokiej jakości etycznej i naukowej prowadzonych przez niego eksperymentów. W ekspertyzie sporządzonej przez berliński szpital Charité sugerowano jednak, że Heißmeyer w przypadku co najmniej trójki dzieci wprowadził prątki gruźlicy bezpośrednio do płuc. Podczas przesłuchania 6 kwietnia 1964 roku Heißmeyer przyznał się w końcu, że „prowadząc eksperymenty na dzieciach […] popełnił zbrodnię przeciwko ludzkości”. 21 czerwca przed Sądem Okręgowym w Magdeburgu ruszył przeciwko niemu proces w sprawie „zbrodni przeciwko ludzkości”, który zakończył się 30 czerwca 1966 roku wyrokiem dożywotniego więzienia. Heißmeyer zmarł w więzieniu na zawał serca czternaście miesięcy później, 29 sierpnia 1967 roku.[39]

 

[36] Por. dossier „Anton Thumann”, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/ss2_1_4_bio_1969.pdf

[37] Cytaty z protokołu przesłuchania za: G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 79–81.

[38] Zdjęcia wycinków prasowych, [w:] dossier „Täter vor Gericht. Die Curio-Haus-Prozesse. Presseberichte”, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/01_gruen_presseberichte_01.04.11_klein.pdf

[39] Szczegółowe informacje dot. Heißmeyera, [w:] G. Schwarberg, Der SS-Arzt..., 1997, s. 92–110; przytoczony cytat s. 98 (akta sądowe, Prokuratura Generalna NRD).

Poszukiwanie śladów, dokumentacja, pamięć. Stworzenie miejsca pamięci
 

Po procesach Curiohaus pamięć o morderstwach popełnionych przy Bullenhuser Damm zniknęła ze świadomości opinii publicznej. W sierpniu 1948 roku wznowiono działalność szkoły. Od późnych lat pięćdziesiątych byli więźniowie obozu koncentracyjnego co roku przybywali pod budynek, by upamiętnić tamte wydarzenia. W 1963 roku – po wieloletnich staraniach – Senat Hamburga wydał zgodę na umieszczenie na budynku tablicy pamiątkowej poświęconej zamordowanym dzieciom i czwórce ich opiekunów, jednak z pominięciem informacji o radzieckich więźniach obozu, którzy zostali tam również straceni. O wydarzeniach w podobozie Bullenhuser Damm dowiedział się w 1977 roku dziennikarz hamburskiego magazynu „Stern” Günther Schwarberg (1926–2008), który wcześniej pracował dla dziennika „Bremer Weserkurier”, dla stacji „Radio Bremen” oraz w agencji prasowej w Düsseldorfie. Zawsze w swoich tekstach skupiał się na ofiarach narodowego socjalizmu i działaniach ruchu oporu.[40] Poszukiwania śladów zamordowanych dzieci Schwarberg rozpoczął po uroczystości w piwnicy szkoły przy Bullenhuser Damm, w której osobiście wziął udział. W archiwum Stowarzyszenia Ofiar Prześladowanych przez Reżim Nazistowski (Vereinigung der Verfolgten des Naziregimes) we Frankfurcie nad Menem odnalazł zdjęcia wszystkich dwadzieściorga dzieci, które fotograf SS wykonał dla Heißmeyera. Schwarberg umieścił fotografie na plakatach poszukiwawczych, które kazał wydrukować w językach polskim, włoskim, serbsko-chorwackim i niemieckim, a także francuskim, holenderskim i angielskim, po czym wysłał je do różnych krajów w celu odnalezienia krewnych dzieci.[41]

Pierwszą osobą, która zareagowała na plakat, była urzędniczka prokuratury w Tel Awiwie, po tym, gdy na jednym ze zdjęć rozpoznała swoją pochodzącą ze Zduńskiej Woli kuzynkę Riwkę Herszberg. W Paryżu – jak podaje Schwarberg[42] – jeden z badaczy odnalazł rodziny Kohnów i Morgensternów. Podczas spotkania w paryskiej kancelarii mecenasa Serge’a Klarsfelda przedsiębiorca Philippe Kohn rozpoznał swojego brata Georgesa. Dorothéa Mor­genstern odkryła na fotografii swoją siostrzenicę Jacqueline.[43] W Holandii znalazły się ponadto rodziny zamordowanych pielęgniarzy – Hölzela i Deutekoma. Poczynając od marca 1979 roku Schwarberg opublikował w czasopiśmie „Stern” serię sześciu artykułów pod tytułem „Der SS-Arzt und die Kinder” („Lekarz SS i dzieci”), opisując przebieg wydarzeń od momentu deportacji rodziny Kohnów z Paryża w sierpniu 1944 roku, aż po proces przeciwko Heißmeyerowi a także daremne próby oskarżenia Strippela. W swoich tekstach Schwarberg wykorzystał informacje zdobyte podczas własnych poszukiwań, ale także pochodzące z takich źródeł jak: lista nazwisk opublikowana w Danii przez dr. Henry’ego Meyera, broszura „Kindermord am Bullenhuser Damm” („Morderstwo dzieci przy Bullenhuser Damm”) z 1978 roku, której autorem jest były więzień obozu koncentracyjnego Neuengamme Fritz Bringmann, a także dokumentacja oraz wyniki procesu przeciwko Heißmeyerowi, który toczył się w NRD. Serię artykułów kończył tekst dotyczący najświeższego kontaktu nawiązanego z dziennikarzem przez mieszkającego w Hamburgu szesnastoletniego Michaela Zylberberga, którego rodzice na opublikowanych w „Sternie” zdjęciach rozpoznali jego kuzynkę Ruchlę z Zawichostu w Polsce.[44]

20 kwietnia 1979 roku, z okazji 34. rocznicy zabójstw popełnionych przy Bullenhuser Damm, odbyła się uroczystość upamiętniająca ofiary egzekucji. Wzięło w niej udział ponad 2 000 osób. Z Paryża przybyli Philippe Kohn oraz Henri Morgenstern, syn Dorothéi, z Hamburga rodzina Zylberbergów, a z Holandii wdowa po Antonie Hölzelu. Razem z byłymi więźniami obozu koncentracyjnego Neuengamme oraz mieszkańcami i mieszkankami Hamburga założyli oni istniejące do dziś Stowarzyszenie Dzieci z Bullenhuser Damm t.z. (Vereinigung Kinder vom Bullenhuser Damm e.V.) i złożyli wniosek o wznowienie śledztwa przeciwko Strippelowi. W 1980 roku w piwnicy szkoły stowarzyszenie stworzyło miejsce pamięci ofiar zbrodni, organizując pierwszą niewielkich rozmiarów wystawę. W kwietniu tego samego roku z ramienia Senatu Hamburga odbyła się uroczystość przemianowania nazwy szkoły i nadania jej imienia Janusza Korczaka (Janusz-Korczak-Schule; zdj. nr 37–39 . )[45] – na cześć lekarza i pedagoga, który w 1942 roku dobrowolnie towarzyszył swoim podopiecznym z żydowskiego sierocińca w drodze na śmierć w obozie koncentracyjnym Treblinka.

 

[40] G. Schwarberg podaje w swojej książce Meine zwanzig Kinder (Göttingen 1996, s. 135 i nast.) dwie publikacje jako pierwsze wykorzystane przez niego źródła. Pierwsza to Geißel der Menschheit. Kurze Geschichte der Nazikriegsverbrechen, przekład na język niemiecki Roswitha Czolek, Berlin 1960, której autorem jest Edward Lord Russell of Liverpool – brytyjski dowódca brygady po 1945 r. odpowiedzialny za sądy wojskowe. Druga to wydana w tym samym roku książka Willi’ego Bredla (pisarza z NRD) pod tytułem Unter Türmen und Masten. Geschichte einer Stadt in Geschichten, Schwerin 1960. 

[41] Zdjęcie plakatu, [w:] dossier „Günther Schwarbergs Spurensuche”, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/10mal_gruen_Plakat_28.03.11_klein.pdf

[42] G. Schwarberg, Meine zwanzig Kinder..., s. 137.

[44] Zdjęcia serii artykułów G. Schwarberga opublikowanych w tygodniku „Stern”, [w:] dossier „Stern”-Serie „Der SS-Arzt und die Kinder”, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/04_gruen_SternSerie_31.03.11_klein.pdf

[45] „Der muss viel durchlitten haben“. Janusz Korczak gab der Schule seinen Namen, [w:] „Hamburger Abendblatt”, 21.04.1980 r., fotokopia, [w:] dossier „Dokumente und Fotos”, [w:] „KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Lernwerkstatt. Offenes Archiv”, http://media.offenes-archiv.de/05_gruen_DokumenteFotos_30.06.11_nachkorrektur.pdf

W 1979 roku Schwarberg wydał w hamburskim wydawnictwie „Gruner & Jahr” swoją pierwszą obszerną książkę na ten temat pod tytułem „Der SS-Arzt und die Kinder” [taki sam, jak tytuł serii artykułów w „Sternie” – przyp. tłum.], która pod różnymi tytułami doczekała się wielu wznowień w kolejnych dziesięcioleciach. Poza tym w 1981 roku publikacja ta została przetłumaczona na język francuski, w 1982 roku na rumuński, w 1984 roku ukazała się w języku angielskim, a w 1991 roku po japońsku. Polska wersja książki została wydana w Warszawie w 1987 roku pod tytułem „Dzieciobójca. Eksperymenty lekarza SS w Neuengamme”. Następną publikacją Schwarberga był opublikowany w 1996 roku przez wydawnictwo „Steidl” w Getyndze dziennik pod tytułem „Meine zwanzig Kinder” („Moje dwadzieścioro dzieci”), w którym autor przedstawia historię dzieci a także przebieg swoich poszukiwań.

Wymienione publikacje sprawiły, że w 1979 roku w Eindhoven jedyna ocalała z rodziny ciotka Alexandra i Eduarda Hornemannów dowiedziała się o losie swoich siostrzeńców. Odtąd, aż do jej śmierci w 2008 roku, pozostawała w kontakcie ze Stowarzyszeniem, jednak nie chciała przyjechać do Niemiec. W 1982 roku Rucza Witońska, która po ponownym zamążpójściu nazywała się Rose Grumelin, spotkała się w Paryżu z Güntherem Schwarbergiem. Przy tej okazji na przywiezionych przez niego zdjęciach rozpoznała swoje dzieci Romana i Eleonorę. W tym samym roku przyjechała do Hamburga. Od jej śmierci w 2012 roku na uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni przy Bullenhuser Damm przyjeżdża jej syn Marc-Alain. Również w 1982 roku kontakt ze Schwarbergiem nawiązał wujek Manii, Chaim Altman ze Stanów Zjednoczonych; w 1986 roku przyjechał po raz pierwszy do Hamburga. Z kolei Gisella De Simone dowiedziała się o zbrodni popełnionej na jej synu Sergio w 1983 roku. Rok później przyjechała do Hamburga, by uczestniczyć w tamtejszych uroczystościach, nawet jeśli nie wierzyła w śmierć swojego dziecka. Po jej śmierci w 1988 roku, co roku 20 kwietnia przyjeżdżał do Hamburga jej młodszy syn wraz ze swoją rodziną. W 1984 roku o losie swojego brata Eduarda dowiedział się mieszkający w Hajfie Ytzhak (Jerzy) Reichenbaum. Odtąd wraz z żoną prawie co roku uczestniczył w uroczystościach przy Bullenhuser Damm oraz dzielił się z młodzieżą opowieściami o losach swojej rodziny.

W 1983 roku uczniowie i uczennice założyli obok szkoły rozarium, którego aranżację powierzono hamburskiej artystce Lili Fischer. W 1985 roku dzięki staraniom Ministerstwa Kultury ZSRR przy wejściu do ogrodu wzniesiono pomnik z brązu ku czci pomordowanych radzieckich więźniów obozu Neuengamme. Autorem pomnika jest artysta plastyk Anatoli Mossitschuk (zdj. nr 9 . , 10 . ). Dzieci, lekarze i pielęgniarze zostali upamiętnieni na tablicach z granitu umieszczonych na płocie rozarium. Każda tablica jest opatrzona wypalonym na porcelanie zdjęciem. Ponadto zawierają one dane biograficzne (zwykle wiek w chwili śmierci), miejsce pochodzenia i osobistą dedykację (zdj. nr 11–34 . ). 

W 1986 roku w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm odbył się kilkudniowy proces międzynarodowego trybunału zorganizowany przez Stowarzyszenie Dzieci z Bullenhuser Damm, którego celem było udokumentowanie klęski niemieckiego wymiaru sprawiedliwości w przypadku Arnolda Strippela. Trybunał reprezentowali prawnicy z krajów ofiar zbrodni, a jego przewodniczącym był Martin Hirsch, były sędzia niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego (Bundesverfassungsgericht). Uczestnikom procesu chodziło głównie o wyjaśnienie, dlaczego Strippel, jako jeden z głównych podejrzanych o zabójstwa dzieci, nie został postawiony przed sądem oraz dlaczego ogólnie rzecz biorąc, zachodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości utrudniał lub opóźniał ściganie zbrodniarzy nazistowskich. Podczas procesu odczytano fragmenty stenogramów z posiedzeń sądu w Curiohaus oraz wysłuchano zeznań krewnych ofiar i świadków zbrodni oraz wypowiedzi biegłych. W relacji Schwarberga czytamy: „Kiedy Niso Zylberberg, ojciec Ruchli, podchodzi do przodu, tysiąc osób podnosi się w milczeniu. Łzy odbierają mu niemal mowę. Jizhak Reichenbaum mówi o swoim bracie Eduardzie, Margarete Wilkens o Sergiu De Simone, Chaim Altman o swojej małej bratanicy Manii. 20 kwietnia 1986 roku sędziowie wydają wyrok – ‘Brak ścigania zbrodni przy Bullenhuser Damm nie jest odosobniony, jest on przykładem postępowania zachodnioniemieckiego wymiaru sprawiedliwości w sprawach nazistowskich zbrodni. Państwo, które zbrodnie reżimu nazistowskiego pozostawia bezkarne, jest podatne na nowy faszyzm.’”[46]

W 1987 roku w miejscu pamięci umieszczono na ścianie klatki schodowej obraz autorstwa hamburskiego artysty Jürgena Wallera zatytułowany „21. April 1945, 5 Uhr morgens” („21 kwietnia 1945 r., godzina 5 rano”), który przedstawia miejsce zbrodni rano po jej dokonaniu tak, jak wyobrażał je sobie autor obrazu (zdj. nr 35 . ). W 1992 roku na nowym osiedlu Burgwedel w Hamburgu-Schnelsen nazwano ulice, park i dom zabaw imieniem dzieci. W 1994 roku przy współpracy z Miejscem Pamięci Obóz Koncentracyjny Neuengamme (KZ-Gedenkstätte Neuengamme) zainstalowano w Miejscu Pamięci Bullenhuser Damm nową stałą wystawę. Od 1999 roku miejsce to stanowiło Oddział Miejsca Pamięci Obóz Koncentracyjny Neuengamme podlegający Urzędowi ds. Kultury w Hamburgu i będący własnością miasta. Dziś oba miejsca są objęte opieką Fundacji Hamburskich Miejsc Pamięci i Edukacji na Rzecz Pamięci Ofiar Zbrodni Nazistowskich (Stiftung Hamburger Gedenkstätten und Lernorte zur Erinnerung an die Opfer der NS-Verbrechen). W roku 2000 na Roman-Zeller-Platz, placu na osiedlu Burgwedel nazwanym imieniem polskiego chłopca R. Zellera, wzniesiono ozdobną płytę przedstawiającą odlane w brązie portrety dwadzieściorga dzieci i ich nazwiska; autorem steli jest rosyjski artysta Leonid Mogilevski (zdj. nr 36 . ). W 2011 roku Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm powiększono, a wystawie nadano nową formę.

 

[46] G. Schwarberg, Meine zwanzig Kinder..., s. 155.

O losie jej brata Marka z Radomia Lola Steinbaum dowiedziała się dopiero w 1993 roku. Siostra Marka urodziła się dwa lata po zakończeniu wojny i krótko po tym wraz z rodzicami wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. W 1999 roku przyjechała do Hamburga i 20 kwietnia wzięła udział w uroczystościach upamiętniających ofiary zbrodni przy Bullenhuser Damm. W 1998 roku Miejsce Pamięci oraz Przedszkole NCK im. Blumy Mekler (DRK-Kindertagesstätte Bluma Mekler) na osiedlu Burgwedel odwiedziła po raz pierwszy pochodząca z Sandomierza i mieszkająca w Tel Awiwie Shifra Mor, siostra Blumy Mekler. Od roku 2012 uroczystości w Hamburgu odwiedzali również inni krewni z Izraela i Londynu. W 2010 roku zgłosili się mieszkający w Izraelu kuzyn pochodzącego również z Radomia Marka Jamesa i jego dalsza kuzynka z Toronto. Rok później oboje przybyli do Hamburga, gdzie na uroczystościach 20 kwietnia 2011 roku spotkali brata Marka, który urodził się po wojnie w Ratyzbonie i otrzymał imię Mark. Urodzona w Izraelu Amalia Klygerman dowiedziała się od rodziny innej ofiary o losie swojej siostry Lei, jednak, chcąc chronić swoją jeszcze żyjącą matkę, zachowała tę wiadomość dla siebie. Mieszkająca w Tel Awiwie Greta Hamburg z domu Jungleib dowiedziała się o losie swojego brata Waltera dopiero w 2015 roku. Dotąd myślała, że zmarł podczas marszu śmierci z obozu koncentracyjnego Auschwitz. Rodzina Reichenbaumów znalazła nazwisko Jungleib na liście osób transportowanych do podobozu Lippstadt, skojarzyła je z Walterem i za pośrednictwem Instytutu Pamięci Jad Waszem skontaktowała się z rodziną chłopca. Greta uczestniczyła w hamburskiej uroczystości po raz pierwszy w 2016 roku.[47]

Miejsce Pamięci Bullenhuser Damm wraz z pomieszczeniami, w których dokonano zbrodni, znajduje się w dawnej szkole im. Janusza Korczaka przy Bullenhuser Damm 92 w hamburskiej dzielnicy Rothenburgsort (zdj. nr 37–39 . ). Dziś, wskutek intensywnych bombardowań podczas II wojny światowej, budynek szkoły stoi jakby zagubiony na obrzeżach portowej dzielnicy, w której dominują firmy transportowe i która po wojnie została zdana na samą siebie. W pierwszej sali wystawowej uwagę przykuwają symboliczne walizki, a w nich życiorysy dzieci, ich zdjęcia, a także fotografie przedstawiające ich rodziny. Podobne walizki opowiadają historie zamordowanych razem z dziećmi lekarzy i pielęgniarzy (zdj. nr 40–47 . ). Tablice informacyjne przekazują wiedzę na temat prześladowań i deportacji, eksperymentów „medycznych”, podobozu Bullenhuser Damm oraz informacje dotyczące zbrodni, ich sprawców, a także radzieckich więźniów. W drugim pomieszczeniu znajdują się szafki z segregatorami i skoroszytami zawierającymi materiały uzupełniające oraz fotokopie dokumentów i fotografii do ogólnego użytku (zdj. nr 48 . ). Przez trzecie pomieszczenia, w którym umieszczono cytaty z protokołów zeznań sprawców przechodzi się do niemal pustego pomieszczenia – dawnego miejsca zbrodni (zdj. nr 49 . ). Kolejne pomieszczenie służące podczas II wojny światowej jako schron, pełni funkcję miejsca cichej pamięci (zdj. nr 50 . ).

W 2019 roku ukazała się prawie czterystustronicowa książka „Dzieci nie płakały. Historia mojego wuja Alfreda Trzebinskiego, lekarza SS”. Jej pochodząca z Poznania i pracująca tam jako kulturoznawczyni autorka Natalia Budzyńska z domu Trzebińska, spisała opowieść o swoim wuju po tym, kiedy odkryła skrzętnie skrywaną przez dziesięciolecia tajemnicę rodzinną i dowiedziała się, że Alfred był synem jej prastryja [brata pradziadka ze strony ojca – przyp. tłum.], czyli w rzeczywistości jej kuzynem 3. stopnia. Trzebińscy pochodzili ze zubożałej wielkopolskiej rodziny szlacheckiej. Ojciec Alfreda, Stefan Trzebiński, był nauczycielem w gimnazjum w Jutrosinie (niem. Jutroschin), ożenił się z Niemką Marią Lepke i wychował swoje dzieci w duchu niemieckim. Alfred, który zniemczył nazwisko na Trzebinski, studiował medycynę we Wrocławiu i w Greifswaldzie, gdzie w 1928 roku uzyskał tytuł doktora, po czym poślubił niemiecką koleżankę ze studiów. W 1932 roku został członkiem SS, rok później – Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei, NSDAP), w czerwcu 1943 roku został awansowany do rangi SS-Hauptsturmführera. Budzyńskiej udało się zrekonstruować historię życia i zbrodnie Alfreda Trzebinskiego dzięki materiałom zgromadzonym w polskich i niemieckich archiwach oraz dzięki zachowanemu osobistemu dziennikowi jej krewnego.[48]

 

Axel Feuß, czerwiec 2022 r.

 

Autor składa podziękowania Pani dr Iris Groschek z fundacji Stiftung Hamburger Gedenkstätten und Lernorte zur Erinnerung an die Opfer der NS-Verbrechen za krytyczne przejrzenie maszynopisu i wniesione uwagi.

 

[47] K. Festring-Hashem Zadeh, Von SS ermordetes Kind hat jetzt ein Gesicht, na portalu „ndr.de”, (22.09.2015 r.), https://www.ndr.de/geschichte/Von-SS-ermordetes-Kind-hat-jetzt-ein-Gesicht,bullenhuserdamm138.html

[48] Por. L. M. Nijakowski (socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego), Mój wujek zbrodniarz. Recenzja reportażu „Dzieci nie płakały” Natalii Budzyńskiej, [w:] „Kultura liberalna”, https://kulturaliberalna.pl/2019/05/07/lech-nijakowski-recenzja-dzieci-nie-plakaly-natalia-budzynska/ Na podstawie książki Natalii Budzyńskiej powstał wpis w polskiej Wikipedii o Alfredzie Trzebinskim.

Bibliografia
 

Bringmann, Fritz: Kindermord am Bullenhuser Damm. SS-Verbrechen in Hamburg 1945. Menschenversuche an Kindern, wyd. Arbeitsgemeinschaft Neuengamme für die BRD e.V., Hamburg [Federalna Grupa Robocza ds. Obozu Koncentracyjnego Neuengamme t.z., Oddział w Hamburgu], Frankfurt am Main 1978.

Budzyńska, Natalia: Dzieci nie płakały. Historia mojego wuja Alfreda Trzebinskiego, lekarza SS, Wołowiec 2019.

Curiohaus-Prozess. Verhandelt vor dem britischen Militärgericht in der Zeit vom 18. März bis zum 3. Mai 1946 gegen die Hauptverantwortlichen des KZ Neuengamme, wyd. Freundeskreis e.V. [Towarzystwo Przyjaciół t.z.], 3 tomy + rejestr, Hamburg 1969.

Groschek, Iris: Das Verfahren gegen den Magdeburger Arzt Dr. Kurt Heißmeyer wegen Verbrechens gegen die Menschlichkeit, [w:] Erinnern! Aufgabe, Chance, Herausforderung, wyd. Stiftung Gedenkstätten Sachsen-Anhalt [Fundacja Miejsc Pamięci Saksonii-Anhaltu], Magdeburg, nr 1/2020, źródło online: https://stgs.sachsen-anhalt.de/fileadmin/Bibliothek/STGS/02_Angebote/Erinnern/Innenteil_1_2020_web.pdf

Groschek, Iris/Vagt, Kristina: „… dass du weißt, was hier passiert ist“. Medizinische Experimente im KZ Neuengamme und die Morde am Bullenhuser Damm, Bremen 2012.

Groschek, Iris/Vagt, Kristina: Die Gedenkstätte Bullenhuser Damm. Geschichte des Ortes, der Opfer und der Erinnerung, red. Karin Schawe, wyd. KZ-Gedenkstätte Neuengamme [Miejsce Pamięci Obozu Koncentracyjnego Neuengamme], przewodnik, Hamburg 2011, źródło online: http://media.offenes-archiv.de/NG_KurzBullenhuserDamm%20RZ_110406.pdf

Hamburger jüdische Opfer des Nationalsozialismus. Gedenkbuch, wyd. Staatsarchiv Hamburg [Archiwum Państwowe w Hamburgu], Hamburg 1995.

Hartmann, Erich: Stumme Zeugen. Photographien aus Konzentrationslagern, Gerlingen 1995 oraz In the Camps, New York 1995.

Kaienburg, Hermann: Das Konzentrationslager Neuengamme 1938–1945, wyd. KZ-Gedenkstätte Neuengamme [Miejsce Pamięci Obozu Koncentracyjnego Neuengamme], Bonn 1997.

Kaienburg, Hermann: Die britischen Militärgerichtsprozesse zu den Verbrechen im Konzentrationslager Neuengamme, [w:] Die frühen Nachkriegsprozesse, „Beiträge zur Geschichte der nationalsozialistischen Verfolgung in Norddeutschland”, zeszyt 3, Hamburg 1997.

Klarsfeld, Serge: Mémorial de la déportation des juifs de France, Paris 2012.

Meyer, Ahlrich: Täter im Verhör. Die „Endlösung der Judenfrage“ in Frankreich 1940–1944, Darmstadt 2005. 

Prokop, Otto/Stelzer, Ehrenfried: Die Menschenexperimente des Dr. med. Heißmeyer, [w:] Kriminalistik und forensische Wissenschaft, „Beiträge zur Theorie und Praxis der sozialistischen Kriminalistik und der forensischen Wissenschaft”, nr 3, Berlin (Ost) 1970, s. 67–104.

Rundberg, Gerhard/Meyer Henry: Rapport fra Neuengamme, Kopenhagen 1945.

Schwarberg, Günther: Der SS-Arzt und die Kinder, wydawnictwo Gruner & Jahr, Hamburg 1979.

Schwarberg, Günther: Der SS-Arzt und die Kinder vom Bullenhuser Damm, Göttingen 1988 (dalsze wydania: 1997, 2016).

Schwarberg, Günther: Meine zwanzig Kinder, Göttingen 1996.

Sterkowicz, Stanisław: Pseudomedyczne eksperymenty w obozie w Neuengamme, [w:] „Przegląd Lekarski. Organ krakowskiego oddziału polskiego towarzystwa lekarskiego”, tom XXXIV, nr 1, 1977, s. 130–137, źródło online: https://www.mp.pl/auschwitz/journal/polish/171127,volume-1977

Villiez, Anna von: Heißmeyer’s forgotten victims. Tuberculosis experiments on adults in Neuengamme 1944-45, [w:] From clinic to concentration camp. Reassessing Nazi medical and racial research 1933-1945, red. Paul Weindling, London, New York 2017, s. 272–289.

Zuccotti, Susan: The Holocaust, the French, and the Jews, Lincoln, London 1999.

 

Źródła online
 

KZ-Gedenkstätte Neuengamme. Ausstellungen, Begegnungen, Studienzentrum, https://www.kz-gedenkstaette-neuengamme.de/ (ulotka w języku polskim).

Gedenkstätte Bullenhuser Damm na portalu „Offenes Archiv der KZ-Gedenkstätte Neuengamme”, http://offenes-archiv.de/de/WeitereAusstellungen/ausstellung-bdamm.xml

Stowarzyszenie Vereinigung Kinder vom Bullenhuser Damm e.V. (Zakładki: Historia, 20 dzieci, Sprawcy i in.), http://kinder-vom-bullenhuser-damm.de/index.php

Die Morde am Bullenhuser Damm am 20. April 1945, [w:] „Mediathek Ausstellungen Neuengamme”, http://www.neuengamme-ausstellungen.info/content/documents/thm/ha7_2_3_3_2_thm_2506.pdf

The Central Database of Shoah Victims’ Names, Yad Vashem [Centralna Baza Danych Ofiar Holokaustu, Jad Waszem], https://yvng.yadvashem.org/

Sterkowicz, Stanisław: Pseudo-medical experiments in Neuengamme concentration camp, [w:] „Medical Review Auschwitz” (18 marca 2021 r.; pierwsze wydanie w 1977 r. – patrz Bibliografia), https://www.mp.pl/auschwitz/journal/english/262078,pseudo-medical-experiments-in-neuengamme-concentration-camp

Nijakowski, Lech M.: Mój wujek zbrodniarz. Recenzja reportażu „Dzieci nie płakały” Natalii Budzyńskiej, [w:] „Kultura liberalna”, https://kulturaliberalna.pl/2019/05/07/lech-nijakowski-recenzja-dzieci-nie-plakaly-natalia-budzynska/

(Dostęp do źródeł online oraz linków podanych w przypisach: czerwiec 2022 r.)