Pochodzenie jako sieć relacji. Reżyserka Emilie Girardin
W Barcelonie Emilie Girardin nauczyła się katalońskiego – języka, który, jak mówi, do dziś towarzyszy jej na co dzień. W tym czasie regularnie odwiedzała dziadka w Katowicach. Przerwy semestralne spędzała w Berlinie, gdzie pracowała jako kelnerka i chodziła do teatru. Uwielbiała spektakle na scenach takich jak: Berliner Volksbühne, Schaubühne i Berliner Ensemble. Wśród ludzi teatru fascynowali ją Castorf i Ostermeier. Wpadła także na pomysł wyjazdu do Niemiec w ramach programu Erasmusa, chcąc „oczywiście” w pierwszej kolejności studiować na berlińskiej Wyższej Szkole Aktorskiej im. Ernsta Buscha (Hochschule für Schauspielkunst Ernst Busch). Niestety, uczelnia nie była objęta programem wymiany z Uniwersytetem w Barcelonie, za to Wyższa Szkoła Muzyki i Tańca (Hochschule für Musik und Theater) w Hamburgu już tak. Po pierwszym semestrze pobytu Girardin postanowiła na dobre przeprowadzić się do Niemiec i ukończyć studia w Hamburgu.
Również w nowym miejscu zamieszkania głównym przedmiotem zainteresowania Girardin był teatr fizyczny. Niemniej jednak po ukończeniu studiów środowisko teatralne jawiło się jej jako zbyt skupione na sobie i zbyt elitarne. Wiele czasu poświęcała formom teatru partycypacyjnego, próbując w ten sposób nawiązać inny kontakt z widzami. Ostatecznie zaczęła coraz bardziej interesować się filmem jako medium wyrazu artystycznego. W 2018 roku, podczas świąt Bożego Narodzenia spędzanych w Katowicach wpadła na pomysł nakręcenia filmu o Śląsku. Wyjątkową historię tego regionu uświadomiła sobie w 2017 roku, pracując z chórem przesiedleńców z terenów wschodnich byłej Rzeszy Niemieckiej jako asystentka reżysera w hamburskim Kampnagel Theater. Dzięki tej współpracy odkryła dla siebie zupełnie nowy, dotąd jej nieznany aspekt polsko-niemieckiej historii. Rozmawiała ze swoją mamą i dziadkiem, zbierała informacje i materiały oraz zadawała liczne pytania, aż do 2019 roku, kiedy to zaczęła kręcić swój pierwszy film pod tytułem „The Last To Leave Are The Cranes”. Bohaterką tego poruszającego dramatu jest Nati, młoda Chilijka, która udaje się do Polski by zbadać dzieje swojej rodziny. W Polsce spotyka swoją dawną przyjaciółkę Mo. Z nią wybiera się na objazd po Śląsku, podczas którego zarówno jej wyobrażenia o Europie jak i jej przyjaźń z Mo zostają wystawione na próbę.
Emilie Girardin chętnie wspomina prace nad filmem i poprzedzające je poszukiwania materiałów: „Odwiedziłam wiele instytucji współpracy polsko-niemieckiej na Śląsku, poznałam wiele ciekawych ludzi zajmujących się profesjonalnie historią, zwiedziłam liczne historyczne miejsca i poznałam Śląsk od zupełnie nowej strony.”
Pracując na Śląsku, Emilie Girardin czuła się głębiej zakorzeniona w ojczyźnie swojej mamy i nawiązała przyjaźnie, które trwają do dziś. „Kocham Śląsk” – mówi – „jego krajobraz, kolory, architekturę, ludzi. Uwielbiam szczerość i solidarność, z jakimi byłam przyjmowana podczas moich poszukiwań. Cenię nieszablonowe, dociekliwe myślenie ludzi, których tam poznałam.”
Film Emilie Girardin jest próbą zbliżenia się do historii własnej rodziny z perspektywy pozwalającej z pewnym dystansem opowiedzieć bolesną polsko-niemiecką historię. Przede wszystkim interesuje ją historia Śląska na początku XX wieku: odrodzenie Polski i nasilenie nacjonalizmów w regionie, który charakteryzowały wielojęzyczność i wielokulturowość.
Dorastanie w różnych kulturach spowodowało, że Girardin już wcześnie wiedziała, iż pochodzenie to kwestia bardzo złożona, której nie można zredukować do języka, nazwiska czy miejscowości. „Dla mnie pochodzenie to sieć emocjonalnych relacji z ludźmi przebywającymi w różnych miejscach. Taka otwartość wobec świata to podstawa mojej pracy” – mówi.